
200 milionów za Olise? Szefowie Bayernu stawiają twarde veto!
Michael Olise, 24-letni francuski skrzydłowy, stał się łakomym kąskiem dla europejskich gigantów. Według doniesień 'Sport Bild', Real Madryt sonduje możliwość transferu, oferując nawet 165 milionów euro – gest pojednawczy prezydenta Florentino Péreza po burzliwym sezonie. Liverpool, chcąc zastąpić odchodzącego Mohameda Salaha (ogłoszonego we wtorek), jest gotów wyłożyć aż 200 milionów euro. Te kwoty przebiłyby rekord Bundesligi i zbliżyły się do transferu Neymara (222 mln euro z Barcelony do PSG w 2017 r.).
Szefostwo Bayernu Monachium pozostaje jednak niewzruszone. Dyrektor sportowy Max Eberl w rozmowie z 'Sport Bild' podkreślił: „Nie myślimy nawet o tym”. Prezes Jan-Christian Dreesen nazwał Olise'a nie do sprzedania: „Każdy, kto gra w Bayernie, wie, co ma w Bayernie”. Kontrakt Francuza obowiązuje do 2029 roku i nie zawiera klauzuli wykupu. Eberl dodał: „Jesteśmy zrelaksowani”.
Ciekawie o zainteresowaniu Realu wypowiedział się niedawno Markus Krösche, dyrektor sportowy Eintrachtu Frankfurt, w programie ZDF 'Aktuelles Sportstudio', odpowiadając na przytyk honorowego prezydenta DFB, Ulego Hoenessa: „Jeśli Olise chce do Realu, będą ku temu okazje”. Mimo to skrzydłowy czuje się znakomicie w Monachium – lubi życie w stolicy Bawarii i jest ceniony w szatni.
Bayern walczy na trzech frontach: tytuł Bundesligi jest w zasięgu, klub jest w półfinale Pucharu DFB, a w ćwierćfinale Ligi Mistrzów czeka hit z Realem Madryt (7 i 15 kwietnia). Kolega z drużyny Lennart Karl wychwala Olise'a: „W szatni to przeciwieństwo wizerunku z mediów. Żartuje, jest aktywny, ma świetne poczucie humoru. Jest popularny, strzela gola, asystuje i jest filarem zespołu. Tu ma idealne warunki, dlatego zostanie i ukształtuje erę w Bayernie”.
Olise, niedawno sprowadzony do Monachium za rekordową kwotę, stał się kluczowym graczem FCB.



.png?auto=webp&format=pjpg&width=3840&quality=60)