
Amerykański sen trwa! Tillman bohaterem USA w meczu pełnym kontrowersji
Reprezentacja USA przełamała 24-letnią klątwę, wygrywając mecz fazy pucharowej mistrzostw świata. Podopieczni Mauricio Pochettino pokonali Bośnię i Hercegowinę, choć końcówka spotkania była dla Amerykanów drogą przez mękę. Po czerwonej kartce dla Folarina Baloguna w 64. minucie, zespół musiał bronić skromnego prowadzenia w osłabieniu. Kontrowersyjna decyzja arbitra Raphaela Clausa, który ukarał napastnika za przypadkowe nadepnięcie na piętę rywala, wywołała burzę w świecie sportu, a wsparcie dla zawodnika płynęło nawet od gwiazd pokroju LeBrona Jamesa czy Patricka Mahomesa.
W kluczowym momencie ciężar odpowiedzialności wziął na siebie Malik Tillman. 24-latek, który pod wodzą Pochettino przeżywa renesans formy na pozycji numer osiem, popisał się fenomenalnym uderzeniem z rzutu wolnego. To trafienie okazało się zabójcze dla bośniackich nadziei na wyrównanie. Tillman, po trudnym sezonie w Bayerze Leverkusen, stał się sercem amerykańskiej układanki, udowadniając, że jego spokój i opanowanie są bezcenne w sytuacjach podbramkowych.
Choć Balogun stracił szansę na kolejne występy w turnieju (FIFA podtrzymała automatyczne zawieszenie), amerykańska drużyna pokazała dojrzałość, której brakowało jej w poprzednich latach. Pochettino, dla którego praca z kadrą narodową jest nowym, unikalnym doświadczeniem, zdołał zaszczepić w zespole ducha kolektywu. Przed USA teraz ogromne wyzwanie – w 1/8 finału zmierzą się z Belgią. Mimo statusu underdoga, Amerykanie z pewnością nie zamierzają składać broni, walcząc o pierwszy od 2002 roku ćwierćfinał.



