
Antonio szokuje: 'Kluby nie chciały nawet na mnie spojrzeć' po koszmarnej kraksie
Michail Antonio, były napastnik West Hamu United i rekordzista klubu w golach Premier League z dorobkiem 68 trafień, ujawnił dramatyczną walkę o nowy kontrakt po tragicznym wypadku samochodowym w 2024 roku. 35-letni Jamajczyk doznał wtedy licznych złamań nóg, co zahamowało jego karierę. Po zwolnieniu z ekipy z East London w sierpniu – po ośmiu miesiącach bez gry w seniorskim futbolu – topowy snajper angielskiej ekstraklasy napotkał mur odmów.
Mimo dekady dominacji w fizycznym stylu Premier League, kluby skupiały się na jego historii medycznej. W wywiadzie dla BBC Antonio przyznał: 'Mam wciąż te same cechy, co przez ostatnie 10 lat w Premier League. Pokazałem to, bo każdy menedżer kładł przede mną kontrakt po treningach. Ale niektórzy menedżerowie i właściciele odmawiali, bo był wypadek, kontuzja. W piłce menedżer może cię chcieć, ale to pieniądze właściciela'.
Jego agent dzwonił do wielu klubów, ale te żądały testów. 'Z moim ego mówiłem: nie będę trenował. Widzieliście mnie w reprezentacji Jamajki i ostatnie 10 lat. Nie muszę udowadniać formy' – wspominał. Ostatecznie przełknął dumę: trenował z U-21 West Hamu, Jamajką, potem dwa tygodnie z Brentford. Tam wydawało się, że złapie kontrakt w Premier League, ale zerwał łydkę dzień przed podpisaniem. 'Płakałem i leżałem dwa dni w łóżku' – wyznał. Leicester City też zrezygnowało, obawiając się nawrotu urazów. Krótki epizod z Charlton Athletic (League One) nie przyniósł przełomu.
W końcu Antonio wybrał Katar i podpisał kontrakt do końca sezonu z Al-Sailiya. 'Tu łatwiej o formę niż grając we wtorki i soboty. Skupiam się na minutach i zdrowiu. Latem zobaczymy' – podsumował. To szansa na odbudowę w łagodniejszym tempie dla weterana, który kiedyś terroryzował obrońców Premier League.



