
Bellingham pod presją Tuchela. Gwiazdor Realu traci status nietykalnego w kadrze Anglii?
Thomas Tuchel wysłał jasny sygnał do Jude’a Bellinghama: w reprezentacji Anglii nie ma miejsca na święte krowy. Nowy selekcjoner „Synów Albionu” otwarcie przyznał, że gwiazdor Realu Madryt nie ma gwarancji gry w wyjściowym składzie na nadchodzące Mistrzostwa Świata. Mimo statusu jednego z najlepszych piłkarzy globu, 22-latek musi mierzyć się z bardzo silną konkurencją, przede wszystkim ze strony Morgana Rogersa z Aston Villi.
Tuchel podkreślił, że traktuje swoją kadrę jako szeroką grupę 14-15 zawodników o poziomie startowym. „Jude jest jednym z nich, wie o tym, ale role w zespole mogą się zmieniać” – zaznaczył Niemiec. Statystyki potwierdzają, że pozycja Bellinghama nie jest już tak niepodważalna jak za kadencji Garetha Southgate’a. Podczas gdy Rogers stał się ulubieńcem Tuchela, występując w 12 z 13 meczów pod jego wodzą, Bellingham w tym samym czasie zaliczył zaledwie cztery występy w pierwszym składzie.
Relacje między trenerem a zawodnikiem bywały napięte – dochodziło do publicznych uwag dotyczących zachowania piłkarza czy jego frustracji przy zmianach. Do tego doszły problemy zdrowotne, które wykluczyły pomocnika z kluczowych spotkań eliminacyjnych. Mimo to, po niedawnym meczu towarzyskim z Nową Zelandią, Tuchel docenił „zdecydowanie i zadziorność” Bellinghama, przyznając, że zawodnik wraca do swojej optymalnej formy. Czy to wystarczy, by w pełni odzyskać zaufanie selekcjonera przed mundialem? Walka o miejsce w „jedenastce” Anglii zapowiada się na jeden z najciekawszych wątków nadchodzących miesięcy.



