
Cafu wskazuje czwartego króla futbolu. „To nie tylko statystyki, to sztuka”
Cafu, legenda brazylijskiego futbolu i jeden z najlepszych prawych obrońców w historii, włączył się do niekończącej się debaty o miano „GOAT” (najlepszego w historii). Były kapitan Canarinhos uważa, że dyskusja nie powinna ograniczać się do tercetu Messi, Maradona i Pele. Do tego elitarnego grona Cafu dopisuje nazwisko swojego rodaka – Ronaldinho.
Zdaniem byłego gracza AC Milan i Romy, tych czterech zawodników łączy coś więcej niż gole czy trofea. – To gracze, którzy tworzyli historię z niewiarygodną lekkością. Dla mnie to czysta sztuka futbolu. Kiedy widzę kogoś, kto robi na boisku coś innego, co sprawia, że nasze oczy rozbłyskują, czerpię z tego ogromną przyjemność – stwierdził Cafu w wywiadzie dla „El Mundo”. Podkreślił również, że o wielkości tego kwartetu decydowała wyjątkowa osobowość – mimo brutalnego traktowania przez rywali, zawsze zachowywali spokój i radość z gry.
Cafu odniósł się także do sytuacji w obecnej reprezentacji Brazylii. Choć wiele mówi się o Carlo Ancelottim jako zbawcy „Canarinhos”, Cafu zauważa, że największym wyzwaniem dla Włocha jest czas potrzebny na wdrożenie jego filozofii treningowej. Jednocześnie wbił szpilkę Neymarowi. Choć nazwał go „geniuszem”, stwierdził, że zawodnikowi brakuje pełnego zrozumienia tego, co oznacza tytuł mistrza świata. – Bycie mistrzem świata to coś zupełnie innego niż wygranie Ligi Mistrzów czy Copa Libertadores. To reprezentowanie całego narodu. Mam wrażenie, że Neymar jeszcze do końca tego nie zrozumiał – podsumował ikoniczny obrońca.



