
Czy Memphis Depay mógł ugrać więcej? Brakuje mu żelaznej mentalności jak u Bruna Fernandesa
Memphis Depay, reprezentant Holandii z 108 występami w koszulce Oranje, grał w Manchesterze United i Barcelonie, ale nigdy nie stał się gwiazdą elitarnego klubu. Były asystent trenera United, Rene Meulensteen, w rozmowie z GOAL wyjaśnia, dlaczego Holender, obecnie występujący w brazylijskim Corinthians, nie w pełni wykorzystał swój potencjał – brakuje mu konsekwencji na poziomie Bruno Fernandesa.
W 2015 roku, po wybuchu w PSV Eindhoven i zdobyciu Złotego Buta w Eredivisie, Depay trafił na Old Trafford za 25 milionów funtów (ok. 34 mln dolarów). Uznawany za diament do oszlifowania, miał zachwycić Premier League. Rzeczywistość okazała się brutalna: w debiutanckim sezonie strzelił tylko siedem goli, w tym dwa w lidze. W styczniu 2017, pod wodzą Jose Mourinho, odszedł do Lyonu ze stratą finansową i sportową dla United.
We Francji odzyskał formę, co skłoniło Barcelonę do pozyskania go jako wolnego agenta w 2021 roku – tuż po odejściu Lionela Messiego, co zwiększyło presję. Po jednym sezonie w Katalonii przeniósł się do Atletico Madryt na 16 miesięcy, by ostatecznie wylądować w Brazylii. W Corinthians stał się pupilkiem kibiców dzięki technice, dryblingom i zamiłowaniu do brazylijskiego stylu życia w Sao Paulo.
Czy mógł osiągnąć więcej w Europie? Meulensteen, cytowany ekskluzywnie przez GOAL we współpracy z Best Betting Bonuses, nie jest zaskoczony: „Tak, myślę, że tak. Ale to mnie nie dziwi. Memphis nie ma tej żelaznej mentalności jak Bruno – chce grać na maksimum co trening, co mecz. Jego forma zawsze faluje: raz błyszczy, raz znika. Na wielkich klubach jak United musisz być najlepszy za każdym razem”.
Mourinho, który zakończył koszmar Depaya na „Teatrze Marzeń”, dodawał: „Przyjechał na mecz rezerw z Rolls Roycem i kowbojskim kapeluszem. Dobry chłopak, profesjonalista, ale poszedł za wcześnie do wielkich klubów. Nie radził sobie z konkurencją i stał się dziecinny”.
Teraz, mając 32 lata, Depay gra z uśmiechem obok byłego kolegi z United, Jesse'ego Lingarda, ignorując krytyków. Przed nim kluczowa rola na MŚ 2026 w Ameryce Północnej.



