
Dramaturgia w Elche! Real Madryt uratowany w ostatniej chwili
Real Madryt otarł się o katastrofę na stadionie Martinez Valero, ostatecznie pokonując Elche 3:2 po szalonym meczu. Choć podopieczni Jose Mourinho zdominowali pierwszą połowę, po przerwie zaprezentowali rażącą niefrasobliwość, która niemal kosztowała ich utratę punktów.
Królewscy rozpoczęli koncertowo. Świetnie dysponowany Arda Guler otworzył wynik kapitalnym strzałem z rzutu wolnego, a prowadzenie podwyższył Kylian Mbappe, zdobywając swojego siódmego gola w sezonie. Mimo miażdżącej przewagi, Real nie zdołał zamknąć meczu, a Vinicius Junior zmarnował aż trzy dogodne sytuacje sam na sam. Po zmianie stron obraz gry uległ drastycznej zmianie. Real stracił energię i kontrolę nad środkiem pola, co bezlitośnie wykorzystało Elche. Najpierw Osorio trafił głową, a chwilę później Fer Nino doprowadził do wyrównania, wprawiając w osłupienie madrycką defensywę.
Jose Mourinho zareagował dopiero po stracie drugiej bramki, wprowadzając Espiego oraz Endricka. Taktyczne ryzyko opłaciło się w 91. minucie. Jude Bellingham przeprowadził rajd lewą stroną, dograł do Mbappe, a ten – wykazując się altruizmem – wyłożył piłkę do Espiego, który zapewnił gościom komplet punktów. Choć zwycięstwo cieszy, styl gry Królewskich budzi niepokój. Problemy z utrzymaniem koncentracji i tendencja do „usypiania” meczów przy korzystnym wyniku to sygnały ostrzegawcze, które Mourinho musi wyeliminować, jeśli Real chce realnie walczyć o tytuł mistrzowski. To spotkanie było idealnym przykładem na to, jak szybko dominacja może zamienić się w rozpaczliwą walkę o przetrwanie.



