
Irak pokonuje los! Historyczny awans na MŚ 2026 po triumfie nad Boliwią
W dramatycznym barażu międzykontynentalnym Irak pokonał Boliwię 2-1, zapewniając sobie miejsce na Mundialu 2026. Bramki dla Lwów Mezopotamii strzelili Ali Ibrahim Al-Hamadi i Aymen Hussein, a napastnik Mohannad Ali Kadhim w euforii spojrzał w niebo. Bramkarz Ahmed Basil Al-Fadhli osunął się na murawę, a trener Graham Arnold został unoszony na ramionach graczy z iracką flagą w dłoni. Radość wybuchła w Bagdadzie, Basrze, Mosulu i Erbilu – kibice świętowali w porannym słońcu, gromadząc się przed wielkimi ekranami.
To pierwszy awans Iraku na MŚ od 40 lat, zaledwie drugi w historii. Droga do sukcesu była pełna przeszkód. Ataki Izraela i USA na Iran sparaliżowały region: zamknięto przestrzenie powietrzne, uniemożliwiając podróże. Arnold, który objął zespół po zwolnieniu Jesús Casas, utknął w ZEA, a gracze z Iraku walczyli o wizy do Meksyku. FIFA nie odłożyła meczu, więc ekipa pokonała lądem drogę do Ammanu w Jordanii, skąd prywatnym jetem poleciała 20 godzin – cała podróż trwała ponad trzy dni. Do kadry nie zakwalifikowali się weterani Jalal Hassan Hachim i Ahmed Yahya, a kluczowi gracze jak Al-Hamadi, Youssef Amyn czy Zidane Iqbal brakowało rytmu meczowego.
Australijski szkoleniowiec, który wcześniej wprowadził Socceroos na MŚ w Katarze (po karnych z Peru), stworzył mentalność oblężonej twierdzy. "W ciągu 10 miesięcy byłem siedem razy w Bagdadzie, by poznać kulturę" – mówił Arnold. Jego sztab, z René Meulensteenem (ex-Manchester United) czy Zeljko Kalacem, stał się bohaterami dla 46 mln Irakijczyków. Irak rozegrał 21 meczów eliminacji – więcej niż ktokolwiek inny.
Lwy Mezopotamii trafią do grupy I z Francją, Senegalem i Norwegią. Po pokonaniu przeciwności losu, z Arnoldem na czele, apetyt na niespodzianki rośnie.



