
Juventus i Milan obserwowały Parrotta. Dlaczego nie sięgnęły po irlandzkiego snajpera?
Troy Parrott błyszczy w reprezentacji Irlandii i coraz śmielej zaznacza swoją obecność w Europie. Napastnik strzelił trzy gole w dwóch ostatnich meczach kadry: jednego w wygranym 3:0 spotkaniu z Izraelem oraz dwa w starciu z Austrią. Pierwsze trafienie poprzedził efektownym rajdem, dryblingami i założeniem rywalowi „siatki”. Wcześniej zdobywał bramki także w barwach Betisu — przeciwko Realowi Madryt i Lille w Lidze Mistrzów.
Urodzony w Dublinie w 2002 roku Parrott przeszedł przez akademię Tottenhamu, ale długo nie potrafił rozwinąć skrzydeł w Anglii. Grał między innymi w Millwall, Ipswich, MK Dons i Preston North End. Przełomem okazał się wyjazd do Holandii: po występach w Rotterdamie i udanym sezonie w Excelsiorze trafił do AZ Alkmaar. W ciągu dwóch sezonów Eredivisie zdobył 51 bramek w 97 meczach. 20 sierpnia przeniósł się z Holandii do Hiszpanii.
Jego talent dostrzegały Juventus i AC Milan, które rozważały transfer przez kilka okienek. Ostatecznie oba kluby nie zdecydowały się na taki ruch. Finansowo miały koncentrować się na innych celach — Ramosie i Kolo Muanim — a włoskie zespoły mogły też mieć wątpliwości co do profilu Parrotta. Milan mógł dodatkowo obawiać się powtórki problemów z napastnikiem Gimenezem, który nie odtworzył we Włoszech formy z Holandii. Juventus z kolei pod koniec sierpnia sprowadził Woltemade’a na wypożyczenie bez opcji wykupu. Betis wykorzystał okazję i pozyskał skutecznego napastnika za 20 milionów euro.



