Kryzys na Anfield? Andoni Iraola bije na alarm po kolejnym bezbramkowym remisie
Zdjęcie: assets.goal.com
Źródło: goal.com

Kryzys na Anfield? Andoni Iraola bije na alarm po kolejnym bezbramkowym remisie

Andoni Iraola nie ukrywa frustracji po sobotnim meczu z Fulham. Liverpool, mimo ogromnej przewagi w posiadaniu piłki, zremisował na własnym stadionie 0:0, co oznacza, że „The Reds” zanotowali czwarty ligowy remis na Anfield z rzędu – sytuacja, która nie miała miejsca od 2011 roku. Hiszpański szkoleniowiec wciąż czeka na swoje pierwsze domowe zwycięstwo w Premier League.

Zdaniem Iraoli główną przyczyną bezbarwnej gry był napięty terminarz. Zawodnicy mieli zaledwie 60 godzin na regenerację po wyczerpującym starciu w Lidze Mistrzów z Atletico Madryt. „Brakowało nam świeżości i energii, szczególnie w pierwszej połowie. Nie zrobiliśmy wystarczająco dużo w ofensywie, by przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść” – przyznał menedżer w rozmowie z BBC Match of the Day. Statystyki są bezlitosne: gospodarze oddali zaledwie trzy celne strzały, a Liverpool po raz trzeci z rzędu nie potrafił zdobyć bramki przed przerwą w meczu domowym.

Słowa otuchy padły w stronę debiutującego w wyjściowym składzie Bradleya Barcoli. Młody skrzydłowy pokazał przebłyski talentu, jednak Iraola zaznaczył, że zawodnik wymaga czasu, by zaadaptować się do fizycznej intensywności angielskiego futbolu. Mimo solidnej gry w defensywie, kibice na Anfield czują niedosyt. Presja na hiszpańskim trenerze rośnie – w czterech pierwszych meczach pod jego wodzą zespół zremisował aż trzy razy. Już we wtorek Liverpool czeka kolejne trudne wyzwanie: starcie z Tottenhamem Hotspur w Pucharze Ligi, które będzie kolejnym sprawdzianem dla kondycji i głębi składu „The Reds”.

Sprawdź dzisiejsze typy

Sprawdź nasze analizy na najbliższe mecze

Zobacz typy dnia

Podobne newsy

Wszystkie newsy