
Martin bez żalu po klapie w Rangers: 'To moja wina, będę lepszy!'
Russell Martin, były menedżer Rangers FC, nie kryje emocji po zaledwie 123-dniowej przygodzie z klubem z Ibrox. W wywiadzie dla BBC Radio 5 Live 40-letni były reprezentant Szkocji przyznał, że nie żałuje niczego, mimo zwolnienia w październiku i słabych wyników, które zostawiły Rangers na 8. miejscu w Scottish Premiership.
Martin objął stanowisko latem, wraz z nowymi właścicielami, i przeprowadził rewolucję kadrową – sprowadził 14 nowych graczy, zmienił dyrektora sportowego, szefa wykonawczego i inne kluczowe stanowiska. W 17 meczach zanotował 5 zwycięstw, 6 remisów i 6 porażek. Dramatyczna porażka 1:9 w dwumeczu z Club Brugge w kwalifikacjach Ligi Mistrzów oraz tylko jedno ligowe zwycięstwo w siedmiu spotkaniach przyspieszyły jego odejście. 'Nie żałuję niczego. Jest dużo frustracji jako trener i lider, ale to zawsze wina menedżera. Nie zrobiłem dość dobrze, uczę się i będę lepszy' – stwierdził.
Presja szkockiego futbolu szybko odbiła się na życiu prywatnym. Martin kocha Glasgow, ale wrogość kibiców uniemożliwiła rodzinie wspieranie go na stadionie. 'Dzieci nie mogły przyjść na mecz z powodu poziomu agresji' – wyznał, nazywając ten okres 'budowaniem charakteru'.
Pod nowym trenerem Dannym Rohlem Rangers awansowali na 3. miejsce, 3 punkty za liderem Hearts. Martin jest dumny z letnich transferów, jak Emmanuel Fernandez z Peterborough i Mikey Moore – 'outrageous talent'. Ci gracze strzelili już 11 goli. 'Nie dziwi mnie, że Moore błyszczy. Fernandez przeszedł z League One do Rangers i radzi sobie świetnie' – podkreślił były szkoleniowiec Swansea City.



