
Nocna „orkiestra” pod hotelem Anglików. Meksykańscy kibice próbują wybić z rytmu ekipę Tuchela
Przygotowania reprezentacji Anglii do kluczowego starcia 1/8 finału mistrzostw świata z Meksykiem nie przebiegają w spokoju. W niedzielę nad ranem pod hotelem, w którym zakwaterowani są „Synowie Albionu”, zebrała się grupa meksykańskich kibiców. Fani gospodarzy, wyposażeni w bębny, trąbki oraz fajerwerki, zgotowali piłkarzom głośne powitanie, co było ewidentną próbą zakłócenia nocnego wypoczynku podopiecznych Thomasa Tuchela.
Sytuacja ta wpisuje się w trudny logistycznie pobyt Anglików w stolicy Meksyku. Oprócz wrogiej atmosfery, największym wyzwaniem dla kadry pozostaje wysokie położenie miasta nad poziomem morza. Tuchel otwarcie przyznał, że zarówno on, jak i zawodnicy, odczuwają skutki rozrzedzonego powietrza. „Czujemy to, nawet gdy nie trenujemy. Odczuwałem lekki ból głowy i spałem gorzej niż w poprzednich dniach, ale to sytuacja, do której trzeba się zaadaptować” – tłumaczył niemiecki selekcjoner na przedmeczowej konferencji prasowej.
Tuchel spodziewa się, że pierwsze 15-20 minut meczu będzie dla jego zespołu prawdziwym sprawdzianem wytrzymałości. „To nie przypadek, że Meksyk u siebie zaczyna bardzo agresywnie. Musimy przetrwać początkowy napór” – dodał. Anglia przystępuje do tego starcia po wymęczonym zwycięstwie 2:1 nad Demokratyczną Republiką Konga. Teraz czeka ich jednak znacznie trudniejsze zadanie: wyeliminowanie gospodarzy turnieju, którzy do tej pory nie stracili w mistrzostwach ani jednej bramki. Mimo nocnych zakłóceń i specyficznych warunków fizycznych, sztab Anglii zapewnia, że zespół pozostaje w pełni skoncentrowany na walce o awans do ćwierćfinału.



