
Pep w rozpaczy po szalonym remisie z Evertonem: 'Tytuł poza naszą kontrolą!'
Manchester City zremisował 3:3 z Evertonem w poniedziałkowy wieczór na Goodison Park, co stało się bolesnym ciosem w walce o mistrzostwo Premier League. Drużyna Pepa Guardioli odrobiła straty z 1:3, ale ten wynik pozwolił liderowi Arsenalu uciec na pięć punktów. City ma jeszcze jeden mecz w zapasie, jednak nawet wygrywając wszystkie spotkania, nie dogoni Kanonierów wyłącznie na podstawie punktów – kluczowa będzie różnica bramek.
Kataloński trener nie krył głębokiego rozczarowania. Po meczu, rozmawiając ze Sky Sports, Pep Guardiola westchnął: 'To poza naszą kontrolą. Wcześniej tak było, ale nie już. Mamy jeszcze mecze do rozegrania. Zobaczymy, co się stanie'. Później dodał z determinacją: 'Będziemy walczyć do samego końca'. Guardiola, który zazwyczaj emanuje spokojem, tym razem zwiesił głowę w rozpaczy, maskując frustrację po kolejnym potknięciu w decydującej fazie sezonu.
Jeremy Doku, belgijski skrzydłowy City, był bohaterem wieczoru. Jego drugi gol w meczu, strzelony w 7. minucie doliczonego czasu drugiej połowy, uratował punkt. 'To boli teraz' – przyznał Belg. 'Ale mamy jeszcze sporo meczów przed sobą. Straciliśmy dwa punkty. Będziemy walczyć – zawdzięczamy to sobie i kibicom'.
Arsenal, wzmocniony m.in. niemieckim napastnikiem Kaiem Havertzem, ma trzy spotkania do końca. City musi zdziałać cuda, by obronić tytuł. W kontekście zaciętej rywalizacji, ten remis przypomina o presji, pod jaką znajdują się Obywatele – po serii świetnych występów, drobne błędy kosztują ich zbyt drogo.



