
Przyszłość Jacka Grealisha wyjaśniona. MLS musi poczekać
Przyszłość Jacka Grealisha pozostaje jednym z najgorętszych tematów w angielskiej piłce, jednak wszelkie spekulacje dotyczące przenosin do MLS można na razie odłożyć na bok. Joleon Lescott, były obrońca Manchesteru City i Evertonu, w rozmowie z portalem GOAL stanowczo uciął plotki o wyjeździe Anglika do USA. „Nie było żadnych rozmów o MLS. Ambicją Jacka pozostaje gra na najwyższym poziomie i walka o miejsce w reprezentacji Anglii” – podkreślił Lescott.
Obecnie 30-letni zawodnik znajduje się na życiowym zakręcie. Po historycznym sezonie 2022/23, w którym zdobył z „The Citizens” potrójną koronę, jego pozycja w Manchesterze osłabła, co doprowadziło do wypożyczenia do Evertonu w 2025 roku. Choć na Goodison Park świetnie wszedł w sezon, pechowa kontuzja stopy wykluczyła go z gry od stycznia, przekreślając marzenia o występie na mundialu. Teraz, po zakończeniu dekady Pepa Guardioli, w Manchesterze City rozpoczyna się era Enzo Mareski. Dla Grealisha to „czysta karta”.
Kontrakt pomocnika z City wygasa za 12 miesięcy, co zmusza klub do podjęcia kluczowych decyzji jeszcze w tym oknie transferowym. Lescott sugeruje, że dla zawodnika najważniejsza jest regularna gra, która pozwoli mu wrócić do kadry „Synów Albionu” przed Euro 2028. Czy będzie to powrót do rywalizacji w Manchesterze, czy może definitywny transfer na Goodison Park? Jedno jest pewne: Grealish wciąż czuje głód futbolu na europejskim poziomie i nie bierze pod uwagę egzotycznych kierunków, dopóki czuje, że ma wiele do zaoferowania w Premier League.



