
Richarlison – samotny błysk w mroku Spurs. Czy tym razem przetrwa próbę czasu?
To paradoksalna sytuacja: kwestionować brazylijskiego napastnika z ponad 50 występami w reprezentacji Canarinhos, który nigdy nie osiągnął pełni sukcesu na najwyższym poziomie klubowym. Ale Richarlison de Andrade idealnie wpisuje się w tę kategorię. Po transferze do Tottenhamu Hotspur latem 2022 roku za rekordowe 60 milionów euro Brazylijczyk miał być idealnym następcą Harry'ego Kane'a, który odszedł do Bayernu Monachium. Niestety, rzeczywistość okazała się brutalna – kontuzje, nieregularna forma i zaledwie 16 goli w 66 meczach Premier League w pierwszym sezonie rozczarowały kibiców Kogutów.
Sezon 2025/26 przynosi jednak nadzieję. W pierwszej połowie rozgrywek Richarlison stał się rzadkim jasnym punktem w zespole Ange Postecoglou, który zmaga się z kryzysem w walce o europejskie puchary. Brazylijczyk strzelił kilka kluczowych bramek, asystował i prezentował pressing oraz dynamikę, których brakowało Spurs od czasów Kane'a. Jego gra zyskała uznanie selekcjonera Brazylii, Dorivala Juniora, co umacnia pozycję w kadrze.
Pytanie brzmi: czy tym razem Richarlison utrzyma ten poziom? W przeszłości podobne błyski kończyły się szybkim spadkiem. Tottenham potrzebuje stabilnego snajpera, by wrócić do czołówki Premier League i Ligi Mistrzów. Jeśli 28-latek zcementuje miejsce w składzie, może wreszcie spełnić marzenia o byciu gwiazdą topowego klubu. Kibice Spurs wstrzymują oddech – nadchodzi decydujący moment w karierze Richarlisona.



