
Tchouaméni przerywa milczenie o kryzysie w Realu: 'Zrobiono ze mnie kozła ofiarnego!'
Nieliczne kluby na świecie są tak bezlitosne jak Real Madryt. Aurélien Tchouaméni, francuski pomocnik "Królewskich", przekonał się o tym na własnej skórze. W profesjonalnej piłce nożnej niewiele środowisk wymaga od graczy tyle, co Real, a kibice na Santiago Bernabéu są równie wymagający. Gdy forma siada, publiczność nie szczędzi krytyki. Tchouaméni boleśnie to odczuł.
"Zrobiono ze mnie kozła ofiarnego. W pierwszych 10-20 minutach każdy mój dotyk piłki spotykał się z buczeniem stadionu. Taka sytuacja albo cię załamuje, albo mówisz sobie: 'Taki jest futbol' i skupiasz się na tym, co możesz kontrolować. A jedyne, co mogę kontrolować, to moja gra. Presja w Realu jest na zupełnie innym poziomie. Ludzie komentują wszystko, co robisz – dobre czy złe" – wyznał 26-latek w podcaście Pivot.
Francuz wspomina okres intensywnej krytyki: "Wszyscy mówili o mnie, o moim stylu gry. Rok czy dwa lata temu byłem beztalenciem, buczał mnie stadion – przeszedłem przez piekło, co wzmocniło mnie mentalnie. Dziś wiem, że ludzie zawsze będą gadać, więc to ignoruję. Gra w Realu to największa scena w sporcie: presja to przywilej".
Tchouaméni stał się kluczowym ogniwem środka pola Realu, regularnie występując u boku kolegów z formacji. W tym sezonie rozegrał 44 oficjalne mecze, strzelając 2 gole i notując 2 asysty. Ostatnio doznał jednak pecha w Lidze Mistrzów – trzecia żółta kartka w pierwszym meczu 1/4 finału z Bayernem Monachium wykluczyła go z rewanżu. Real odpadł po porażce 4:6 w dwumeczu.
Sezon 2025/26 grozi "Los Blancos" drugim z rzędu bez trofeum: w La Liga tracą 9 punktów do liderującej Barcelony, a z Pucharu Króla już wylecieli. Mimo kryzysu Tchouaméni pozostaje opoką zespołu.



