
39-letni Messi znów czaruje. Gol, który mógłby być jego wizytówką
Jeśli ktoś sądził, że po przeprowadzce do Miami Lionel Messi spokojnie zakończy karierę, Argentyńczyk ponownie udowodnił, jak bardzo się mylił. 39-letni kapitan Interu Miami poprowadził zespół do zwycięstwa 2:1 nad New England Revolution, zdobywając decydującą bramkę w 83. minucie. Akcję przeprowadził w swoim stylu: utrzymał się przy piłce mimo nacisku obrońcy, zwodem go minął, wymienił podanie z Telasco Segovią i precyzyjnie uderzył w dalszy róg.
To jego 26. ligowe trafienie w tym sezonie, o cztery więcej niż ma kolejny zawodnik w klasyfikacji strzelców. Messi zgromadził też 39 punktów za gole i asysty w 30 meczach — o 12 więcej niż następny piłkarz w zestawieniu.
Miami ma już zapewniony udział w play-offach, ale nie prowadzi na Wschodzie. Nashville wyprzedza je o 15 punktów, a do końca sezonu zasadniczego pozostała jedna kolejka. Inter może jeszcze spaść na trzecie miejsce, bo New England traci do niego tylko punkt. W ostatniej serii Miami zmierzy się z Charlotte, a Revolution zagra na wyjeździe z Orlando City. W barwach Orlando błyszczy Antoine Griezmann, były kolega Messiego z Barcelony. Jego zespół zajmuje dziewiątą lokatę i walczy o play-offy; awans na siódme miejsce, który mógłby doprowadzić do starcia z Miami, wymagałby odrobienia dziesięciu bramek do FC Cincinnati.
Najbardziej prawdopodobnym rywalem Miami pozostaje Cincinnati. Messi powalczy o drugi z rzędu triumf w MLS Cup — w ubiegłym roku Inter, po trzech zwycięstwach w play-offach, w tym wygranej 8:3 z Nashville, pokonał w finale Vancouver Whitecaps. Argentyńczyk może też zdobyć drugą z rzędu koronę króla strzelców. Od 2005 roku, gdy MLS przyjęła obecny format, nikt nie dokonał tego rok po roku. Trzy gole w ostatnim meczu dałyby Messiemu 29 trafień, tyle samo co przed rokiem.