
Bayern goni treble, ale przyszłość Eberla wisi na włosku!
Bayern Monachium pod wodzą Vincenta Kompany'ego notuje spektakularne wyniki na boisku, ale wewnętrzne rozgrywki mogą przyćmić ich sukcesy. Dyrektor sportowy Max Eberl, mimo kontraktu do 2027 roku, znalazł się pod ostrzałem zarządu, który kwestionuje jego długoterminową przydatność dla klubu.
Według raportu "Sport Bilda", atmosfera w siedzibie przy Saebener Strasse jest napięta. Eberl, wcześniej postrzegany jako architekt nowej ery Bayernu po RB Lipsk, zmaga się z brakiem pełnego zaufania ze strony hierarchii. Głównym źródłem konfliktu jest zarządzanie płacami – niektórzy w zarządzie zarzucają mu zbyt hojne przedłużanie kontraktów, co prowadzi do nie zrównoważonej struktury finansowej. Były menedżer Bayernu Felix Magath podkreślił trudności tej roli: „Po Ulim Hoenessie – nie wiem, który menedżer długo wytrzymał w FC Bayernie. To bardzo trudna sytuacja. Ci wielcy dawni liderzy wciąż krążą gdzieś we wszechświecie, więc trudno nowemu sprostać”.
Eberl zachowuje profesjonalizm. Przed kluczowym meczem Bundesligi z Bayerem Leverkusen stwierdził: „Te doniesienia mnie nie obchodzą. Krytyka zawsze jest. Skupiam się na swojej pracy i naszej. Idzie nam dobrze, możemy dużo osiągnąć w tym sezonie”. Decyzja o jego przyszłości zapadnie dopiero w maju, a trofea mogą go uratować.
Jeśli dojdzie do rozstania, obowiązki Eberla przejmą CEO Jan-Christian Dreesen i dyrektor sportowy Christoph Freund, bez potrzeby drogiego zewnętrznego kandydata (Markus Krosche wykluczony). Tymczasem na murawie Kompany walczy o treble: Bayern prowadzi w Bundeslidze z 11-punktową przewagą nad Borussią Dortmund, w półfinale DFB-Pokalu zmierzy się z Leverkusenem, a w 1/8 finału LM rozbił Atalantę 6:1 w pierwszym meczu.



