
Benfica nie ustępuje: Pełne wsparcie dla Prestianniego w rasistowskiej burzy z Viniciusem
Afera po burzliwym meczu play-off Ligi Mistrzów między Benficą a Realem Madryt nabiera tempa. Portugalski gigant publicznie stanął w obronie młodego argentyńskiego pomocnika Gianluci Prestianniego, oskarżonego o rasistowski komentarz wobec Viniciusa Juniora. Spotkanie, które Real wygrał dzięki decydującej bramce Brazylijczyka, przerwało się na 10 minut po prowokacyjnej wymianie zdań z kibicami Benfiki. Vinicius zgłosił sędziemu, że Prestianni użył rasistowskiego wyzwiska, co uruchomiło oficjalny protokół UEFA przeciwko rasizmowi.
Benfica zareagowała błyskawicznie na platformie X, udostępniając zaprzeczenie Prestianniego z podpisem „Razem, u twego boku”. Klub opublikował wideo, które ma dowodzić niewinności 19-latka – pokazuje ono, że gracze Realu byli zbyt daleko, by usłyszeć rzekome słowo. Prestianni zakrywał usta koszulką, co utrudnia analizę nagrań przez komisję dyscyplinarną UEFA. Mimo to, świadectwa z szatni Realu są zgodne: Aurélien Tchouaméni i Kylian Mbappé potwierdzili, że usłyszeli określenie „monkey”. Francuz miał krzyknąć do Argentyńczyka: „Jesteś cholernym rasistą!”.
W Madrycie panuje wściekłość – koledzy i działacze żądają surowej kary. Do sporu włączył się trener Benfiki José Mourinho, broniąc klubu i kwestionując celebrację Viniciusa. „Widziałem dwie różne wersje. Największa postać w historii Benfiki, Eusébio, był czarny. Ten klub nie jest rasistowski” – stwierdził Portugalczyk, podkreślając swoją niezależność.
Kontrowersje podsyciły kibice, dzieląc się zdjęciami i wideo pokazującymi Viniciusa tuż obok Prestianniego, z kolegami z Realu w pobliżu. To podważa wersję Benfiki o dystansie, rozgrzewając dyskusje w mediach społecznościowych i forach fanów. UEFA bada sprawę, a napięcie rośnie przed dalszymi ustaleniami.



