
Bolesna lekcja na Etihad. Marco Rose wściekły po frajerskiej porażce Bournemouth
Trener Bournemouth, Marco Rose, nie krył ogromnej frustracji po wyjazdowym starciu z Manchesterem City. Mimo że jego drużyna przez ponad godzinę prezentowała się na Etihad Stadium niezwykle solidnie, „Wisienki” ostatecznie wróciły do domu z pustymi rękami, tracąc decydujące gole w końcówce spotkania. Niemiecki szkoleniowiec podkreślił, że o porażce zadecydowały błędy w defensywie, których przy tak wymagającym rywalu po prostu nie można popełniać.
„To naprawdę rozczarowujące. Mieliśmy swoje momenty, potrafiliśmy cierpieć i wyprowadzać groźne kontry, ale końcówka w naszym wykonaniu była niedopuszczalna” – przyznał Rose na pomeczowej konferencji. Trener wskazał konkretnie na bierność swoich podopiecznych w kluczowych sytuacjach pod własnym polem karnym oraz niefrasobliwość przy stałych fragmentach gry. „Przy stanie 0:0, gdy zegar wskazuje ostatnie minuty, musisz pozostać aktywny. My staliśmy się zbyt pasywni, co mistrzowie Anglii bezlitośnie wykorzystali” – dodał.
Choć postawa zespołu na tle naszpikowanego gwiazdami Manchesteru City napawa optymizmem w kontekście rozwoju taktycznego, Rose jasno zaznaczył, że „moralne zwycięstwa” nie dają punktów w tabeli Premier League. Bournemouth zaimponowało dyscypliną i organizacją gry, jednak zabrakło wyrachowania w decydujących momentach. Teraz drużynę czeka tydzień intensywnej pracy nad detalami w obronie. „Wisienki” będą miały okazję do rehabilitacji już 29 sierpnia, gdy na Vitality Stadium podejmą Everton. Rose zapowiada, że jego zespół zrobi wszystko, aby przed własną publicznością zapisać na swoim koncie pierwsze zwycięstwo w nowym sezonie.



