
Borja Iglesias po wielkim triumfie: „Dopiero po meczu z Francją zrozumieliśmy, co zrobiliśmy”
Borja Iglesias, napastnik Celty Vigo, wciąż żyje wspomnieniami z historycznego mundialu 2026. Choć od finału w Nowym Jorku minęło już trochę czasu, 33-letni zawodnik przyznaje, że wciąż stara się w pełni przyswoić fakt, że sięgnął po najważniejsze trofeum w świecie futbolu. Jak sam podkreśla, zdobycie mistrzostwa świata było dziecięcym marzeniem, w którego realizację w dorosłym życiu trudno było mu uwierzyć.
Hiszpański napastnik zdradził, że drużyna przez cały turniej żyła w swoistej „bańce”, koncentrując się wyłącznie na kolejnych rywalach. Momentem przełomowym było zwycięstwo w półfinale nad Francją. To właśnie wtedy zawodnicy zobaczyli nagrania z hiszpańskich miast, gdzie tłumy kibiców świętowały niczym w 2010 roku, gdy Hiszpania po raz pierwszy sięgała po złoto. „To był moment, w którym wszystko do nas dotarło. Zrozumieliśmy, że dzieje się coś znacznie większego niż tylko nasz sportowy wynik” – wspomina Iglesias.
Choć na turnieju w USA Iglesias nie spędził na boisku wielu minut, debiutując w starciu z Portugalią, podkreśla, że siła tkwiła w kolektywie. Zawodnik nie zapomniał również o swoich klubowych kolegach z Vigo, którym wysłał specjalne podziękowania. „Gdyby nie oni, nie byłoby mnie w tym miejscu” – przyznał szczerze. Teraz, po powrocie do treningów z Celtą, Borja z entuzjazmem patrzy w przyszłość. Jego główną motywacją na nadchodzący sezon jest gra w europejskich pucharach oraz wspólne występy z legendą klubu, Iago Aspasem, z którym chce cieszyć się każdą chwilą na boisku, być może w ostatnim sezonie kariery weterana.



