
Czy Bayer dał się nabrać? Tillman – drogi następca Wirtza symbolem transferowych wpadek
Czy Bayer Leverkusen dał się zrobić w balona? Rekordowo drogi następca Floriana Wirtza stał się symbolem serii nieudanych decyzji transferowych. W letnim oknie klub pozyskał ośmiu graczy, każdy za dziesiątki milionów euro. Najdroższym z nich jest Malik Tillman, sprowadzony z PSV Eindhoven za 35 milionów – kwotę wyższą niż jakikolwiek poprzedni wydatek Bayeru.
Pieniądze spłynęły po sprzedaży Wirtza do Liverpoolu za 125 milionów euro i innych kluczowych odejść. Hierarchia Leverkusen postawiła na młodych, perspektywicznych talentów, ale rywale wyczuli pośpiech i głębokie kieszenie, co podbiło ceny. Tillman, 23-letni reprezentant USA, dwukrotnie zdobył tytuł z PSV (16 goli w 34 meczach poprzedniego sezonu), miał być gwiazdą i zastępcą Wirtza.
Rzeczywistość jest brutalna: w ostatnich czterech kolejkach Bundesligi Amerykanin spędził na boisku zaledwie 41 minuty. W wygranym 2:1 derbach z 1. FC Köln zadebiutowało drogie trio – Tillman, Equi Fernandez i Eliesse Ben Seghir – za łącznie 92 miliony euro. Żaden nie zachwycił. Po przerwie po Złotym Pucharze, kontuzji przedsezonowej i zmianie trenera (Erik ten Hag odszedł, zastąpił go Kasper Hjulmand), Tillman nie może złapać rytmu.
"To nie był łatwy start", przyznał pomocnik, który z Bayernu (od 13. roku życia, bez przełomu) wypożyczono do Rangers i PSV. Jest samokrytyczny i tłumi frustrację. Według "Sport Bilda", jest emocjonalnie oderwany, rozmawiał z dyrektorem sportowym Simonem Rolfesem i rozważa odejście, mimo kontraktu do 2030 roku. Decyzja zależy od awansu do Ligi Mistrzów i przyszłości Hjulmanda.
Gdyby odszedł, Bayer nie straci finansowo – zainteresowane są Brentford, Fulham i Bournemouth, gotowe zapłacić 35 milionów. Poszukiwania następcy Wirtza zaczęłyby się od nowa.



