
Dossena ostrzega po porażce z Belgią: „Za cztery lata znów będziemy oglądać innych”
Beppe Dossena nie krył niepokoju po porażce Włoch z Belgią 0:2. Były pomocnik Torino, Sampdorii i reprezentacji, a później także trener i działacz, ocenił spotkanie, które było powrotem Roberto Manciniego na ławkę. Obaj grali razem w Sampdorii.
– Martwi mnie nie tylko sam mecz. Nie potrafimy przerwać tendencji, która ciągnie się za nami od zdecydowanie zbyt dawna – powiedział Dossena w rozmowie z „Tuttosport”. Mancini określił pierwszą połowę jako bardzo słabą, ale bronił postawy zespołu po przerwie. Dossena rozumie, że trener musi wspierać swoich piłkarzy, jednak ma nadzieję, że po spotkaniu w szatni nie oszczędził drużyny. – Był w telewizji całkowicie słuszny, ale wierzę, że później czuł to samo co my wszyscy – dodał.
Zdaniem byłego reprezentanta potrzebna jest radykalna zmiana systemu. W przeciwnym razie za cztery lata Włosi znów będą siedzieć na kanapie i oglądać turniej bez udziału swojej drużyny, jak – jak przypomniał – minionego lata.
Dossena odniósł się także do trudnego debiutu Romano. Współczuł młodemu zawodnikowi, ale podkreślił, że nie należy otaczać piłkarzy „bańką ochronną” ani unikać powierzania im odpowiedzialności. – Ma ogromną jakość, ale można rozegrać słaby mecz. Musi przez to przejść, wyciągnąć wnioski i skupić się na poprawie – zaznaczył.



