
Dramat gwiazdy Canarinhos. Żona Raphinhi o kulisach kontuzji: „Płakał, ja również”
Poważny cios dla reprezentacji Brazylii podczas mundialu. Kluczowy skrzydłowy „Canarinhos”, Raphinha, doznał kontuzji mięśnia dwugłowego uda w wygranym 3:0 meczu przeciwko Haiti. Uraz ten stawia pod dużym znakiem zapytania dalszy udział zawodnika Barcelony w turnieju, a pierwsze chwile po diagnozie były dla piłkarza i jego rodziny wyjątkowo trudne.
O emocjonalnym przebiegu wydarzeń opowiedziała żona zawodnika, Natalia Belloli, w rozmowie z programem „Domingao com Huck”. „Szczerze mówiąc, był to jeden z niewielu momentów, w których zabrakło mi słów. On płakał, ja również” – przyznała Belloli. Podkreśliła jednak, że po początkowym szoku, 29-latek odzyskał spokój i koncentruje się na procesie rehabilitacji. „Teraz czuje się dobrze, jest silny i pewny swojego celu. To jest najważniejsze: utrzymanie odpowiedniego nastawienia i wiara w to, że lepsze dni nadejdą” – dodała.
Brazylijska Federacja Piłkarska (CBF) podjęła decyzję, że Raphinha pozostanie z drużyną narodową, zamiast wracać do domu. Sztab medyczny wdrożył intensywny program leczenia, mając nadzieję, że skrzydłowy będzie w stanie pomóc zespołowi w decydującej fazie turnieju. Podejście lekarzy jest jednak bardzo ostrożne – nikt nie chce ryzykować odnowienia urazu, co byłoby fatalną informacją nie tylko dla reprezentacji, ale i dla FC Barcelony, która uważnie monitoruje stan zdrowia swojego gracza. W tej chwili priorytetem pozostaje pełna regeneracja i zdrowie zawodnika, a sztab kadry nie zamierza podejmować pochopnych decyzji o jego powrocie na boisko.



