
Dramat karnych w Hayes Lane! Tottenham przeżywa thriller i trafia na Chelsea w ćwierćfinale Pucharu Anglii kobiet
Tottenham Hotspur kobiet zapewnił sobie miejsce w ćwierćfinale Women's FA Cup w najbardziej dramatyczny sposób, pokonując uparte London City Lionesses po maratonie rzutów karnych 9-8. Spotkanie na Hayes Lane zakończyło się remisem 2-2, a Koguty uratowały się w 95. minucie rzutem karnym.
Spurs szybko narzucili tempo – już w 7. minucie Matilda Vinberg otworzyła wynik po precyzyjnym podaniu Olivii Holdt, pokonując Elene Lete. W pierwszej połowie podopieczne Martina Ho dominowały, a bramkarka Lize Kop wybroniła bombę Nikity Parris z bliska. Po przerwie role się odwróciły: w ciągu dwóch minut Luca Corrales i Danielle van de Donk wyrównały w 58. minucie, a Jana Fernandez huknęła z 30 metrów 60 sekund później, dając prowadzenie beniaminkowi WSL.
Tottenham wydawał się oszołomiony i zmierzał ku sensacyjnej porażce, ale w piątej minucie doliczonego czasu Bethany England głową trafiła w rękę Teyah Goldie na linii. Sędzia Ryan Atkin wskazał na wapno, a England zimną krwią doprowadziła do dogrywki.
W karnych padło aż 17 celnych strzałów z rzędu! Kop strzeliła szóstego dla Spurs, by potem bohaterką stać się, broniąc strzał Wassy Sangare i zapewniając wygraną 9-8.
Trener Ho przyznał na stronie klubu: „Nie byliśmy na naszym najlepszym poziomie, ale broniliśmy znakomicie i mieliśmy wielkie momenty. Karne to loteria, ale zawodniczki pokazały odwagę”. Zwycięstwo oznacza londyńskie derby z obrończyniami tytułu, Chelsea (5 kwietnia). Tottenham nigdy nie pokonał Blues w 18 meczach – ostatni w WSL to 0-2. Ho zapowiada rewanż: „Chcemy to naprawić”.
Ten thriller to klasyk Pucharu Anglii, gdzie beniaminek Lionesses niemal sprawił sensację.



