
Duch Diogo Joty nad Portugalią? Martinez dedykuje zwycięstwo z Chorwacją tragicznie zmarłemu piłkarzowi
To był wieczór pełen emocji i symboliki. Reprezentacja Portugalii po dramatycznym boju pokonała Chorwację 2:1, pieczętując awans do 1/8 finału mistrzostw świata. Choć na boisku kluczowe role odegrali Cristiano Ronaldo oraz strzelec zwycięskiego gola w 93. minucie, Goncalo Ramos, selekcjoner Roberto Martinez po meczu zwrócił uwagę na znacznie głębszy wymiar tego triumfu.
Hiszpański szkoleniowiec wyznał, że myślami był przy tragicznie zmarłym w ubiegłym roku byłym reprezentancie kraju, Diogo Jocie, który zginął wraz z bratem w wypadku samochodowym. Martinez wskazał na serię niezwykłych zbiegów okoliczności: mecz odbył się w przeddzień rocznicy śmierci zawodnika, wynik 2:1 idealnie korespondował z numerem 21, z którym Jota występował w kadrze, a rywalem była Chorwacja – ostatnia drużyna, której piłkarz strzelił gola w barwach narodowych.
„To był typowy mecz w stylu Diogo. Liczby i znaki układają się w jedną całość. Wierzę, że jest teraz dumny z tej drużyny” – przyznał wzruszony Martinez. Selekcjoner podkreślił, że mentalność jego podopiecznych, którzy nie załamali się po stracie bramki i walczyli do ostatnich sekund, była kluczem do sukcesu. Mimo kontrowersyjnej końcówki i nieuznanego gola dla Chorwatów, Portugalia pokazała charakter, którego potrzebowała, by przetrwać napór wicemistrzów świata.
Teraz przed „Selecao” prawdziwy test dojrzałości. Już w poniedziałek w Teksasie podopieczni Martineza zmierzą się z Hiszpanią. Aby myśleć o ćwierćfinale, Portugalczycy muszą wyeliminować błędy w defensywie, które w meczu z Chorwatami narażały ich na groźne kontrataki. W starciu z hiszpańską tiki-taką, skuteczność pod bramką rywala będzie dla Portugalii absolutnie kluczowa.



