
Emery i Martínez kąsają Arsenal po upokarzającej klęsce Kanonierów!
W sobotnim hicie Premier League Aston Villa pod wodzą Unaia Emeriego rozbiła Arsenal 2-0, zadając bolesny cios wicemistrzom Anglii w walce o tytuł. Bramki dla gospodarzy strzelili Leon Bailey (37. minuta) i Youri Tielemans (70. minuta), a między słupkami bohaterem wieczoru był Emiliano 'Emi' Martínez, który wybronił kilka kluczowych sytuacji, zapewniając 'Wilkom' czyste konto.
Dla Emeriego, byłego trenera Arsenalu (2018-2019), to zwycięstwo miało szczególny smak – zemsta na klubie, który go zwolnił po słabym początku przygody. Hiszpan nie krył goryczy w pomeczowych wypowiedziach: 'Arsenal to wielki klub, ale dziś pokazaliśmy, kto jest lepszy. Oni mieli swoje szanse, ale my byliśmy skuteczniejsi i bardziej zdeterminowani'. Emery podkreślił dyscyplinę swojej drużyny, która wspięła się na 4. miejsce w tabeli, umacniając się w walce o Champions League.
Podobnie ostry był Martínez, argentyński bramkarz i były gracz 'Kanonierów' (2020-2021), który przeszedł do Villi za rekordowe 20 mln euro. 'To słodko-gorzki wieczór. Arsenal mnie nie docenił, a teraz patrzcie, co osiągnąłem. Zawsze będę wdzięczny, ale dziś cieszę się z wygranej nad nimi' – rzucił Emi, nawiązując do swojego wkładu w mistrzostwo świata 2022. Jego interwencje, w tym parada w 85. minucie po strzale Odegaarda, przypomniały londyńczykom o stracie klasy światowej.
Porażka Arsenalu, który zdominował posiadanie piłki (ponad 60 proc.), ale nie przełożył go na gole, komplikuje sytuację Mikela Artety. 'Kanonierzy' tracą punkty do liderującego Manchesteru City i muszą szybko się pozbierać przed finałowym szturmem. Dla Villi to z kolei historyczny moment – pierwsze zwycięstwo nad Arsenalem na Villa Park od 1999 roku.



