
Flamengo gasi nadzieje kibiców: Powrót Viniciusa Jr. jeszcze poza zasięgiem!
Prezydent Flamengo, Luiz Eduardo Baptista, stanowczo wykluczył rychły powrót Viniciusa Juniora do brazylijskiego klubu, mimo rosnącej liczby spekulacji na temat przyszłości brazylijskiego gwiazdora Realu Madryt. Kontrakt 24-letniego napastnika na Santiago Bernabéu wygasa za rok, a jego przedłużenie wydawało się mało prawdopodobne za kadencji Xabiego Alonso, który niedawno został zwolniony i zastąpiony przez Álvaro Arbeloę.
Vinicius, który trafił do Realu z Flamengo w 2018 roku za 45 milionów euro, rozwinął się w światowej klasy skrzydłowego, ale ostatnie miesiące przyniosły doniesienia o jego niezadowoleniu w Madrycie. Miał konflikt z Alonso, lecz z odejściem Hiszpana jest bardziej otwarty na nową umowę. Arbeloa, nowy trener, podkreślił: „To nie moja sprawa, to kwestia klubu i gracza. Oczywiście, mam nadzieję, że będzie tu pisał historię”.
Dyrektor sportowy Flamengo, José Boto, niedawno żartował o sprowadzeniu Viniego za darmo: „Następnie porozmawiamy z sztabem Vini Jr. Kiedy kończy się kontrakt, prezydencie? Nie musielibyśmy nic płacić Realowi!”. Baptista studzi jednak entuzjazm, tłumacząc w rozmowie z AS różnice w sytuacji Viniciusa i Lucasa Paquety, który również grał w Flamengo. „Paqueta ma rodzinę, Vini nie. Vinicius nie jest opcją dla nas. Jego pensja byłaby dużo wyższa niż to, co rozważamy dla Paquety. To niemożliwe. Jeszcze nie” – stwierdził. Dodał, że Brazylijczyk chce zostać w Europie, a Flamengo nie ma środków. „Vinícius jest zawsze mile widziany, ale jeszcze poza naszym zasięgiem”.
Tymczasem Real Madryt, mimo rozstania z Alonso, walczy o trofea. „Królewscy” tracą punkt do liderującej Barcelony w La Liga, awansowali do play-offów Ligi Mistrzów (spotkanie z Benficą o 1/8 finału), a po porażce z Portugalczykami wygrali z Rayo Vallecano i Valencią. Najbliższy test to mecz z niepokonaną od 10 spotkań Realem Sociedad.



