
Flick stworzył maszynę, Mourinho ma problem? Barcelona miażdży rywali na starcie sezonu
FC Barcelona pod wodzą Hansiego Flicka rozpoczęła sezon w sposób wręcz przerażający dla europejskiej konkurencji. Środowy pogrom Feyenoordu 5:1 na Spotify Camp Nou był piątym zwycięstwem „Dumy Katalonii” w pięciu meczach o stawkę. Bilans bramkowy 22:3 robi piorunujące wrażenie, zwłaszcza w zestawieniu z analogicznym okresem sprzed roku, gdy zespół notował znacznie słabsze liczby (15 goli zdobytych, 4 stracone).
Katalończycy, mimo odejścia Roberta Lewandowskiego i Ferrana Torresa oraz nieudanych prób pozyskania Juliana Alvareza, grają ofensywny, skuteczny futbol. Niekwestionowanym liderem jest Raphinha, który w pierwszych czterech meczach La Liga strzelił sześć goli, a w starciu z Holendrami dołożył kolejne dwa trafienia. Średnia 4,4 gola na mecz oraz żelazna defensywa, która zachowała trzy czyste konta, stawiają Barçę w roli głównego faworyta do tytułu.
Ta eksplozja formy podopiecznych Flicka budzi niepokój w Madrycie. Real pod wodzą Jose Mourinho, który wrócił na Santiago Bernabeu, w pierwszych pięciu spotkaniach zdobył 12 bramek i stracił 4, notując jedną porażkę z Betisem. Obecnie „Królewscy” tracą do liderującej Barcelony trzy punkty. W kuluarach coraz głośniej mówi się o tym, czy „The Special One” nie wrócił do Hiszpanii w najgorszym możliwym momencie. Prawdziwy sprawdzian sił czeka oba zespoły 25 października, kiedy to odbędzie się pierwsze w tym sezonie El Clásico. Na ten moment to jednak maszyna stworzona przez Flicka wydaje się być najlepiej naoliwioną jednostką w Europie.



