
Gabriel ripostuje Hurzelerowi po triumfie Arsenalu: 'Liczy się tylko zwycięstwo!'
Obrońca Arsenalu Gabriel Magalhães stanowczo odparł ostre słowa trenera Brighton Fabiana Hurzeler po wątpiącej wygranej 'Kanonierów' 1:0 na Amex Stadium. W gorącym wyścigu o tytuł mistrza Premier League Brazylijczyk zapewnił, że zespół Mikela Artety ignoruje zewnętrzne krytyki dotyczące taktyki zarządzania grą i rzekomego marnowania czasu. Arsenal powiększył przewagę na czele tabeli do siedmiu punktów po zdyscyplinowanym, choć kontrowersyjnym zwycięstwie na południowym wybrzeżu Anglii.
Decydującego gola w 9. minucie strzelił Bukayo Saka, ale dyskusje po meczu zdominowały frustracje Brighton związane z pragmatycznym podejściem londyńczyków. Analiza statystyczna wykazała, że Arsenal spędził ponad 30 minut meczu na wznowieniach gry, ze średnim czasem 31,4 sekundy na sytuację po pauzie. Ta kalkulowana strategia skutecznie zneutralizowała Brighton, które oddało 11 strzałów, ale nie znalazło sposobu na przebicie się przez defensywę liderów.
Napięcie między ławkami było wyczuwalne. Hurzeler ostro ocenił mecz: 'Tylko jedna drużyna próbowała grać w piłkę'. Oskarżył Arsenal o manipulowanie zasadami, co jego zdaniem podważa ducha fair play. Remis Manchesteru City 2:2 z Nottingham Forest spotęgował frustrację Niemca, podkreślając wagę wygranej Arsenalu. 'Nigdy nie będę trenerem, który wygrywa w ten sposób. Jeśli sędzia na wszystko pozwala, gracze sami ustanawiają reguły. Widzieliście bramkarza padającego trzy razy w meczu Premier League?' – grzmiał Hurzeler.
Gabriel podkreślił, że wynik to ogromny impuls w walce o pierwszy tytuł od 22 lat, ale wezwał kolegów do zachowania pokory. 'Musimy skupić się na sobie i robić swoje. Trzy wygrane z rzędu – oczywiście musimy dalej wygrywać. To najważniejsze' – stwierdził Brazylijczyk.
Arsenal czeka teraz trudna potrójna próba. Bez kontuzjowanego Williama Saliby (brakował w midweekowym meczu z powodu urazu kostki) liderzy zmierzą się z Mansfield Town w Pucharze Anglii (League One), Bayerem Leverkusen w Lidze Mistrzów i Evertonem w Premier League. Rosnąca narracja o 'ciemnych sztuczkach' może przysporzyć im dodatkowej presji ze strony sędziów i kibiców.



