
KDB bezlitosny dla następcy: „Enzo Fernandez nie jest nawet blisko mojego poziomu”
Kevin De Bruyne, absolutna legenda Manchesteru City, w mocnych słowach odniósł się do głośnego transferu Enzo Fernandeza. Argentyńczyk, pozyskany za rekordową sumę 125 milionów funtów, został przez wielu okrzyknięty następcą Belga. Sam zainteresowany nie pozostawił jednak na tych porównaniach suchej nitki.
W wywiadzie dla „Nieuwsblad” De Bruyne przyznał, że szum wokół Fernandeza jest przesadzony. „Enzo to dobry piłkarz, ma potencjał, by stać się ważnym ogniwem, ale bądźmy szczerzy: on nie jest nawet blisko poziomu, na którym ja grałem dla Manchesteru City” – stwierdził wprost 33-latek. Zdaniem Belga, ogromna kwota odstępnego nie gwarantuje statusu zawodnika światowej klasy.
Kontrowersje wzbudził również fakt, że Fernandez przejął numer 17, który przez lata był wizytówką De Bruyne na Etihad Stadium. Argentyńczyk tłumaczy, że wybór był podyktowany sentymentem do początków w reprezentacji, jednak dla fanów „The Citizens” jest to symbol zmiany warty. De Bruyne skwitował to z typową dla siebie bezpośredniością: „Wzięcie mojego numeru to jedno, ale zastąpienie Kevina De Bruyne to zupełnie inna sprawa. Musi udowodnić swoją wartość na boisku, a nie ceną z transferu”.
Sam Fernandez, który po raz kolejny będzie pracował z trenerem Enzo Marescą, zapewnia, że jest gotowy na wyzwanie. Mimo chłodnego przyjęcia ze strony poprzednika, Argentyńczyk skupia się na kontynuowaniu pasma sukcesów klubu. Czy jednak presja bycia następcą jednego z najlepszych pomocników w historii Premier League nie okaże się dla niego zbyt ciężkim brzemieniem?



