
Kompletna demolka Barcy! Garcia i obrona rozjechana 4:0 w Copie del Rey
Barcelona doznała spektakularnej klęski 4:0 z Atletico Madryt w pierwszym meczu półfinału Pucharu Króla na stadionie Wanda Metropolitano. Zespół Diego Simeone zdominował rywali, bezlitośnie wykorzystując wysoką linię obrony Hansiego Flicka, co wprawiło w niedowierzanie kibiców Los Rojiblancos.
Już na początku Atletico objęło prowadzenie po fatalnym błędzie bramkarza Barcy Joana Garcii – piłka po przyjęciu piłki od kolegi z obrony wślizgnęła się pod jego but i przekroczyła linię, mimo desperackiej interwencji Pau Cubarsiego. Powtórki VAR potwierdziły samobój bramkarza, zanim Ademola Lookman zdążył dotknąć futbolówki. Antoine Griezmann szybko podwyższył na 2:0, wbiegając na podanie Nahuela Moliny i nokautując strzałem. Jules Kounde wybił piłkę z linii bramkowej po akcji Atletico, a Fermin Lopez trafił w poprzeczkę.
Przed przerwą Lookman wykorzystał kolejną lukę w defensywie Barcy, kończąc piękną akcję strzałem na 3:0. Fermin zmarnował dogodną sytuację sam na sam z Juanem Musso, a tuż potem Julian Alvarez ustalił wynik na 4:0 mocnym strzałem z dystansu. W drugiej połowie gol Cubarsiego na 4:1 został anulowany po absurdalnie długim, ośmiominutowym sprawdzeniu VAR. Wieczór dopełniła czerwona kartka dla Erica Garcii za brutalny faul.
GOAL ocenia graczy Barcy: Joan Garcia (1/10) – fatalny błąd na 0:1, potem bezradny. Jules Kounde (2/10) – wybił z linii, ale nie ogarnął Lookmana. Pau Cubarsi (3/10) – próbował ratować Garcię, ale przytłoczony. Eric Garcia (1/10) – ręka, potem czerwona kartka. Alejandro Balde (2/10) – nie zatrzymał Griezmanna. Marc Casado (3/10) – zmieniony po 36 minutach po kartce. Pedri (5/10) – najlepszy w Barcy, trafił w poprzeczkę. Fermin Lopez (6/10) – walczył, zmarnował szansę. Raphinha (4/10) – niewidoczny. Lamine Yamal (4/10) – poniżej oczekiwań. Gavi (3/10) – bez błysku.
Subs: Robert Lewandowski (4/10) – ściągnięty wcześnie, markowany ciasno. Flick – jego wysoka linia okazała się samobójcza. Atletico przecinało Barcę jak masło. Trener ma szczęście, że to tylko 4:0 – bez planu B długo nie pociągnie, choć to dopiero pierwsza noga.



