
Kontrowersje w obozie Anglii: Rooney krytykuje radość „Synów Albionu” po historycznym triumfie
Anglia przeżywa prawdziwą euforię po spektakularnym zwycięstwie 3:2 nad Meksykiem na mitycznym Estadio Azteca. Podopieczni Thomasa Tuchela przeszli do historii jako pierwsza drużyna, która pokonała gospodarzy na tym obiekcie w ramach finałów mistrzostw świata. Mecz był pełen dramaturgii – od błyskotliwego dubletu Jude’a Bellinghama, po czerwoną kartkę dla Jarella Quansaha, przez którą Anglicy musieli bronić wyniku w dziesiątkę przez ponad 40 minut.
Jednak nie wszyscy są zachwyceni tym, co działo się po końcowym gwizdku. W mediach społecznościowych furorę zrobiło nagranie z szatni, na którym John Stones żartobliwie symuluje kontuzję, nabierając trenera Tuchela. Ta scena nie spodobała się legendzie angielskiej piłki, Wayne’owi Rooneyowi. „Jestem zwolennikiem starej szkoły. Owszem, trzeba się cieszyć, ale uważam, że to trochę za wcześnie” – skomentował były kapitan kadry, sugerując, że celebrowanie przed zdobyciem trofeum jest przedwczesne. Odmienne zdanie miał ekspert BBC, Cesar Azpilicueta. Legenda Chelsea podkreśliła, że w futbolu potrzebna jest równowaga, a tak trudne zwycięstwo w wrogiej atmosferze zasługuje na celebrację.
Emocje były tak ogromne, że kapitan Harry Kane stracił głos podczas fetowania sukcesu z kibicami. Teraz jednak drużynę czeka twarda rzeczywistość. Tuchel musi szybko rozwiązać problemy kadrowe przed ćwierćfinałowym starciem z Norwegią – zawieszonego Quansaha będzie musiał zastąpić ktoś inny, a sztab szkoleniowy stanie przed wyzwaniem wygaszenia euforii, by skupić zespół na kolejnym wyzwaniu. W obliczu nadchodzącej bitwy, kluczowa będzie dyspozycja Jordana Pickforda, który w meczu z Meksykiem potwierdził swoją wysoką formę.



