
Magia Bruno Fernandesa! Czerwone Diabły rozbijają Tottenham po czerwieni Romero
Manchester United przerwał passę siedmiu meczów bez zwycięstwa nad Tottenhamem, wygrywając 2:0 na Old Trafford i umacniając się na czwartym miejscu w Premier League. Pod wodzą tymczasowego trenera Michaela Carricka ekipa z Manchesteru odniosła czwartą z rzędu wygraną, w pełni wykorzystując czerwoną kartkęCristiana Romero w 28. minucie.
Przed pierwszym gwizdkiem obie drużyny uczciły pamięć zawodników United, którzy zginęli w katastrofie lotniczej w Monachium – minęło 68 lat od tragedii. Pierwsza połowa była wyrównana, z United na lekkim prowadzeniu dzięki strzałom Matheusa Cunhy, Bruno Fernandesa, Bryana Mbeumo i Casemiro. Prezent w postaci drugiej czerwonej kartki dla Romero w ciągu dwóch miesięcy (za brutalny faul na Casemiro, z deptaniem kostki Brazylijczyka) zmienił wszystko. Tym razem, w odróżnieniu od porażki z Evertonem grającym w dziesiątkę, United wykorzystało przewagę.
Pierwszego gola strzelono z genialnego wariantu rożnego: Kobbie Mainoo przyjął krótkie podanie od Fernandesa i zgrał do Mbeumo, który mimo pudła trafił w dolny róg. Casemiro prawie podwyższył przed przerwą, a w drugiej połowie dwa gole United unieważniono przez spalone. Czerwone Diabły nie cofnęły się, broniąc wyniku – kibice wstrzymali oddech po strzale Xaviego Simonsa obok słupka. Drugie trafienie padło po szybkiej kontrze: Fernandes, z dośrodkowania Diogo Dalota, zdobył szóstą bramkę w sezonie.
Oceny graczy (GOAL): Bramkarz (solidny, pewny w powietrzu); Cunha (dobra gra w obronie i ataku); Casemiro (tackle na Sarrze, asysta); Dalot (kluczowe dośrodkowanie); Simons (bez błysków); Fernandes (mózg ataku, gol i asysta, 9/10); Mbeumo (ruchliwość, trzeci gol pod Carrickiem). Rezerwy: Benjamin Sesko (6/10); inni w końcówce. Carrick (idealny start, taktyka z treningu). Wygrana nie była płynna, ale skuteczna – w przeciwieństwie do Rubena Amorima.



