
Merino wspomina zamach na autokar Borussii. „Mój fotel był pusty”
Mikel Merino wrócił wspomnieniami do zamachu na autokar Borussii Dortmund z 2017 roku. Hiszpan przyznał, że niewielka zmiana planów mogła uratować mu życie. Miał wówczas 20 lat i był młodym zawodnikiem niemieckiego klubu.
Trzy bomby rurowe eksplodowały w pobliżu autokaru, którym drużyna jechała na ćwierćfinał Ligi Mistrzów z Monaco. „Był ogłuszający huk, a potem autobus niemal się przewrócił. Zobaczyłem krew na podłodze, dym i krzyki” – opowiadał Merino. W wybuchu poważnie ucierpiał Marc Bartra, którego Hiszpan później zobaczył w szpitalu z ciężko poranionym nadgarstkiem.
Merino zwykle siadał obok miejsca, w którego zagłówku po zamachu znaleziono duży odłamek. Tego dnia przesiadł się jednak do przodu, bo odczuwał napięcie w nogach, a tamtejsze fotele można było odchylić. „Mój zwykły fotel był pusty. Być może to uratowało mi życie” – przyznał.
Za atak skazano 29-letniego wówczas Sergeja Wenergolda. Usłyszał 28 zarzutów usiłowania zabójstwa i został skazany na 14 lat więzienia. Twierdził, że chciał zarobić na spadku wartości akcji klubu, a nie zabić piłkarzy. Bomby, ukryte w żywopłocie przy trasie na Westfalenstadion, zawierały metalowe elementy rażące na odległość około 100 metrów.
Kontrowersje wzbudziła decyzja UEFA, by mecz rozegrać następnego dnia. Trener Thomas Tuchel krytykował brak empatii wobec drużyny, która przeżyła traumatyczne wydarzenie.