
Niemiecki konflikt po porażce z Ekwadorem: Undav żąda „brudnej gry”, Nagelsmann broni piłkarzy
Reprezentacja Niemiec, mimo zapewnionego wcześniej awansu do fazy pucharowej, zakończyła fazę grupową w minorowych nastrojach. Porażka 1:2 z Ekwadorem wywołała wewnątrz drużyny dyskusję na temat mentalności zespołu. Deniz Undav, napastnik Stuttgartu, nie gryzł się w język, sugerując, że jego kolegom zabrakło „zadziorności”. Według zawodnika, Ekwadorczycy wykazali się znacznie większą determinacją i agresją, co dla Niemców powinno być cenną lekcją przed fazą pucharową. „Jeśli robi się nieprzyjemnie, my też musimy tacy być” – stwierdził stanowczo Undav.
Zupełnie inne zdanie na ten temat ma selekcjoner Julian Nagelsmann. Trener ostro zareagował na sugestie, jakoby jego podopiecznym zabrakło zaangażowania. „Przestańmy z tymi bzdurami. Dlaczego chłopcy mieliby nie dawać z siebie wszystkiego?” – grzmiał w rozmowie z Magenta TV, tłumacząc, że rywale po prostu podejmowali większe ryzyko w kluczowych sytuacjach. Nagelsmann podkreślił, że rotacje w składzie były podyktowane sytuacją w tabeli, a nie brakiem woli walki.
Spotkanie to rzuciło również cień na postawę Manuela Neuera przy zwycięskim golu dla Ekwadoru. Mimo krytyki, selekcjoner bierze w obronę swojego kapitana, ucinając wszelkie spekulacje dotyczące zmiany w bramce. Niemcy, mimo wpadki, wygrali grupę E i w poniedziałek udadzą się do Foxborough na mecz 1/16 finału. Porażka z Ekwadorem jest dla nich sygnałem ostrzegawczym – w fazie pucharowej margines błędu przestaje istnieć, a drużyna musi znaleźć złoty środek między filozofią trenera a boiskową agresją, o której wspomina Undav.



