
Powrót „The Special One” na Bernabeu wstrzymany. Co stoi na drodze Mourinho?
Powrót Jose Mourinho do Realu Madryt wydaje się kwestią czasu, jednak kibice „Królewskich” wciąż czekają na oficjalne potwierdzenie angażu Portugalczyka. Choć wstępne porozumienie zostało już osiągnięte, proces finalizacji umowy napotkał na poważne przeszkody natury politycznej i finansowej.
Kluczowym czynnikiem opóźniającym ogłoszenie decyzji jest sytuacja w gabinetach władz klubu. Real po raz pierwszy od 2006 roku przygotowuje się do wyborów prezydenckich, w których rywalem Florentino Pereza będzie Enrique Riquelme. Perez, skupiony na zabezpieczeniu swojej pozycji, wstrzymał kluczowe decyzje kadrowe, choć mówi się, że zatrudnienie Mourinho ma być jednym z filarów jego kampanii wyborczej.
Sytuację skomplikowały również finanse. 26 maja wygasła klauzula odstępnego w kontrakcie Mourinho z Benficą, opiewająca na 7 milionów euro. Przez polityczne zawirowania w Madrycie, „Los Blancos” przegapili ten termin, co daje Benfice znacznie silniejszą kartę przetargową w negocjacjach. Relacje między klubami, ochłodzone po ostatnich sporach transferowych, nie ułatwiają sprawy.
Mimo tych turbulencji, Mourinho już planuje kadrową rewolucję. Według doniesień, Portugalczyk chce sprowadzić kapitana Sportingu CP, Mortena Hjulmanda, a nawet rozważa sensacyjny transfer Marcusa Rashforda. Co więcej, „The Special One” miałby widzieć w swoim sztabie szkoleniowym legendę klubu, Toniego Kroosa.
Dla Mourinho powrót do Madrytu to sprawa honorowa. Po tym, jak w latach 2010–2013 nie zdołał wywalczyć z Realem trofeum Ligi Mistrzów, teraz jest głodny sukcesów. Kontrakt ma być dwuletni, z opcją przedłużenia o rok w przypadku zdobycia mistrzostwa Hiszpanii. Czy uda mu się ponownie ustabilizować szatnię „Królewskich”? Odpowiedź poznamy po rozstrzygnięciach wyborczych w Madrycie.



