Robertson błyszczy golem i asystą! Liverpool mści się na Wolves w Pucharze Anglii
Zdjęcie: assets.goal.com
Źródło: goal.com

Robertson błyszczy golem i asystą! Liverpool mści się na Wolves w Pucharze Anglii

Powracający do składu Andy Robertson był gwiazdą wieczoru, zdobywając gola i asystując przy trafieniu Mohameda Salaha, co pozwoliło Liverpoolowi zrehabilitować się po kompromitującej ligowej porażce z Wolves we wtorek. W piątkowym rewanżu na stadionie Molineux podopieczni Arne Slota odnieśli pewne zwycięstwo 3-1, awansując do ćwierćfinału FA Cup. Szkot, który w midweek wszedł z ławki, tym razem wystąpił w pierwszym składzie na lewej obronie zamiast Milos Kerkeza. Po słabej pierwszej połowie Liverpoolu, Robertson otworzył wynik tuż po przerwie precyzyjnym strzałem z dystansu. Chwilę później kapitalnie dośrodkował na Salaha, który wpakował piłkę do bramki z bliskiej odległości. Curtis Jones dopełnił dzieła zniszczenia pięknym trafieniem z krawędzi pola, ustalając wynik na 3-0. Czyste konto stracono w doliczonym czasie, gdy Hwang Hee-chan wykorzystał długie zagranie Sama Johnstone'a.

GOAL ocenia wszystkich graczy Liverpoolu, którzy złagodzili presję na trenera przed ligą mistrzów z Galatasaray:

Bramkarz (brak podanej oceny szczegółowej, ale mało pracy, choć raz omal nie dał się minąć po złym wyjściu do dośrodkowania). Zamiast kontuzjowanego Jeremiego Frimponga (odpoczynek po dwóch meczach w trzy dni) zagrał Węgier na prawej obronie – solidnie, choć zawiódł przy golu Hee-chana.

Doskonała reakcja na błąd z wtorku – składny występ w środku obrony. Liverpool modli się o jego zdrowie do końca sezonu.

Holender bez problemu poradził sobie z Tolu Arokodare, odpoczywając kwadrans przed końcem. Weteran wciąż w formie!

Robertson zdominował lewą flankę, jak za dawnych lat, lecz sprokurował spalonego przy golu Wolves.

Po wczesnym faulu opanował grę i omal nie strzelił gola.

Jones usprawiedliwił miejsce liderując pressingiem i strzelając piękną bramkę. Potrzebuje więcej takiej formy po problemach z regularnością.

Argentyńczyk zszedł po faulu Hee-chana – oby nic poważnego, pokazał przebłyski klasy.

Salah ożył po wtorkowym golu, pewnie wykończył akcję.

Holender walczył, ale finalizacja kuleje.

Nastolatek Ngumoha był iskrą – dryblingi zagrażały, miał jedyną groźną akcję w pierwszej połowie, choć decyzje do poprawy.

Zmiany: Florian Wirtz (6/10) wrócił w roli '10'. Harvey Elliott wyciągnął paradę Johnstone'a. Jota zmarnował dośrodkowanie Gravenbercha. Szoboszlai nie wykorzystał sytuacji. Slot słusznie wystawił Ngumohę i Robertsona – z golem Salaha i powrotem Wirtza czuje ulgę przed Stambułem.

Sprawdź dzisiejsze typy

Nasze AI przygotowało analizy na najbliższe mecze

Zobacz typy dnia

Podobne newsy

Wszystkie newsy