
Ruben Dias staje w obronie Ronaldo. „To nic nadzwyczajnego”
Reprezentacja Portugalii nie zaliczyła wymarzonego początku zmagań w fazie grupowej mundialu. Po rozczarowującym remisie 1:1 z Demokratyczną Republiką Konga w Kansas City, na drużynę Roberto Martineza spadła fala krytyki. Głównym celem ataków stał się Cristiano Ronaldo, który mimo ustanowienia rekordu jako najstarszy zawodnik z pola w historii mistrzostw świata, przedłużył swoją niemoc strzelecką w turnieju do dziesięciu spotkań.
Ruben Dias, filar defensywy Manchesteru City, postanowił uciąć spekulacje i wziąć w obronę swojego kapitana. Podczas konferencji prasowej obrońca podkreślił, że wzmożona presja wokół Ronaldo jest stałym elementem życia w kadrze. „To nic nadzwyczajnego. Tak było, odkąd tu jestem i tak będzie nadal. Krytyka nie dotyczy tylko jednego zawodnika, wszyscy jesteśmy pod lupą” – stwierdził Dias, bagatelizując szum w mediach społecznościowych.
Piłkarz przyznał jednak, że zespół stracił dyscyplinę po szybkim golu Joao Nevesa, co pozwoliło Yoane Wissie wyrównać jeszcze przed przerwą. „Straciliśmy impet i kontrolę nad meczem, co było naszą winą. Musimy wyciągnąć wnioski, ale nasza wiara w sukces pozostaje niezachwiana” – dodał. Sytuacja w grupie K staje się napięta, a przed Portugalczykami kluczowy sprawdzian. Już we wtorek, w Houston, zespół Martineza musi udowodnić swoją wartość w starciu z debiutującym w turnieju Uzbekistanem. Ewentualna kolejna strata punktów znacząco skomplikowałaby sytuację „Selecao” przed ostatnim, arcytrudnym meczem z Kolumbią.



