
Skandal w finale Ligi Mistrzów? Samir Nasri oskarża arbitra o ukaranie Arsenalu
Samir Nasri, były pomocnik Arsenalu, nie gryzł się w język po dramatycznym finale Ligi Mistrzów w Budapeszcie. W starciu, w którym Paris Saint-Germain sięgnęło po drugie z rzędu trofeum, pokonując „Kanonierów” w rzutach karnych, Francuz dopatrzył się stronniczości sędziowskiej. Według byłego reprezentanta Francji, arbitrzy w drugiej połowie „ukarali” drużynę Mikela Artety za zbyt zachowawczą grę i opóźnianie wznowienia gry w pierwszej części spotkania.
Arsenal, który objął prowadzenie już w 6. minucie po golu Kaia Havertza, przez długi czas skutecznie neutralizował ataki paryżan. Nasri sugeruje jednak, że ta taktyka obróciła się przeciwko londyńczykom. „W drugiej połowie sędzia systematycznie gwizdał przeciwko Arsenalowi. Ukarał ich za marnowanie czasu w pierwszej odsłonie” – stwierdził Nasri na antenie programu Late Football Club w stacji Canal+.
Ekspert odniósł się również do kontrowersyjnej sytuacji z dogrywki, gdy po starciu Noniego Madueke z Nuno Mendesem zawodnicy Arsenalu domagali się rzutu karnego. Nasri przyznał, że choć decyzja sędziego była dyskusyjna, mieściła się w tzw. „szarej strefie” i nie była ewidentnym błędem. Jednocześnie były gracz Arsenalu docenił kunszt Luisa Enrique, zauważając, że hiszpański trener PSG zachował spokój nawet po szybkiej stracie gola.
Choć dyskusje o pracy arbitra po meczu (zakończonym remisem 1:1 i pudłem Gabriela Magalhaesa w serii „jedenastek”) nie cichną, Nasri przyznał, że PSG zasłużenie weszło do panteonu sław. „Pierwszy triumf jest historyczny, drugi czyni zespół legendarnym” – podsumował Francuz, podkreślając, że paryżanie ugruntowali swoją pozycję jako europejska potęga, której nie da się już ignorować.



