
Skandal wokół Baloguna przed hitem USA – Belgia. FIFA ugięła się pod naciskiem polityki?
Reprezentacja USA przystępuje do poniedziałkowego starcia z Belgią w fazie pucharowej w nastrojach, o jakich jeszcze w niedzielę rano mogli tylko marzyć. Folarin Balogun, największa gwiazda amerykańskiej ofensywy, został dopuszczony do gry mimo wcześniejszej czerwonej kartki, która teoretycznie wykluczała go z tego spotkania. Decyzja FIFA o zawieszeniu zawieszenia wywołała burzę w świecie futbolu.
Choć FIFA oficjalnie zaprzecza, jakoby na jej decyzję wpłynęły naciski z Białego Domu, dziennikarze GOAL.com nie kryją oburzenia. Tom Hindle określił całą sytuację mianem „hańby” i „ślepej korupcji”, podkreślając, że takie precedensy niszczą integralność sportu. Z kolei Alex Labidou zauważa, że choć pierwotna decyzja arbitra była kontrowersyjna, to ingerencja polityczna w werdykty boiskowe otwiera „puszkę Pandory”.
Sytuacja jest o tyle istotna, że obecność Baloguna zmienia układ sił. Belgowie, którzy w 1/16 finału wyeliminowali Senegal, otwarcie protestują przeciwko tej decyzji, twierdząc, że zostali postawieni w niekorzystnej sytuacji tuż przed meczem. Eksperci zgodnie przyznają, że bez swojego lidera ataku, Amerykanie mieliby znikome szanse na nawiązanie walki z „Czerwonymi Diabłami”.
Kluczowym elementem rywalizacji w Seattle będzie starcie w bocznych sektorach boiska – Jeremy Doku kontra Sergino Dest. Belgijski skrzydłowy to dla amerykańskiej defensywy największe zagrożenie, podczas gdy po drugiej stronie boiska, Christian Pulisic będzie starał się wykorzystać luki w belgijskiej obronie. Mimo kontrowersji, czeka nas fascynujące widowisko. Czy USA, niesione dopingiem fanów w Seattle, zdołają sprawić niespodziankę? Opinie ekspertów są podzielone, ale jedno jest pewne – po tej decyzji FIFA, oczy całego świata będą zwrócone na stadion.



