
„To nie futbol, to judo”. Raphinha w roli lidera Barcelony upomina sędziego
Podczas niedawnego starcia FC Barcelony z Sevillą, Raphinha udowodnił, że jego rola w drużynie wykracza daleko poza zdobywanie bramek. Brazylijczyk, pełniący obecnie funkcję kapitana „Dumy Katalonii”, dał się poznać jako głos rozsądku na boisku, domagając się od arbitra Martineza Munuery lepszej ochrony zawodników przed brutalnym stylem gry rywali.
Kamery DAZN uchwyciły wymowną scenę, w której skrzydłowy ostrzegał sędziego przed agresywnymi zagraniami gospodarzy. „Złamią nam kręgosłupy. Jeśli odgwiżdżesz jeden czy dwa faule, przestaną to robić” – grzmiał Raphinha, zwracając uwagę na nieprzepisowe blokowanie i przetrzymywanie piłkarzy Barcelony. Napięcie sięgnęło zenitu podczas jednej ze stałych fragmentów gry, gdy po szarpaninie z Youssoufem Fofaną, sam arbiter musiał interweniować, ironicznie kwitując sytuację słowami: „To nie futbol, to judo”.
Ta postawa Brazylijczyka to kolejny dowód na jego rosnący autorytet w szatni Hansiego Flicka. Raphinha nie tylko bierze na siebie ciężar odpowiedzialności za wynik – w tym sezonie zanotował już imponujące 14 goli w zaledwie ośmiu spotkaniach – ale stał się również liderem, który nie boi się stawiać trudnych pytań arbitrom w obronie zdrowia kolegów. Przed Barceloną teraz przerwa reprezentacyjna, podczas której sztab szkoleniowy z niepokojem będzie śledził podróż swojego kapitana. Brazylijczyka czeka wyczerpująca wyprawa do Australii, licząca 34 tysiące kilometrów, co w kontekście jego ogromnego obciążenia minutowego w klubie, budzi zrozumiały niepokój w Katalonii. Kibice Barcy liczą, że ich talizman wróci do gry w pełni sił, by kontynuować serię siedmiu ligowych zwycięstw z rzędu.



