
Topór wojenny wciąż zakopany? Shearer szczerze o relacjach z Keane’em
Rywalizacja Alana Shearera i Roya Keane’a to jeden z najbardziej ikonicznych konfliktów „złotej ery” Premier League. Choć od ich boiskowych batalii minęły lata, legenda Newcastle United przyznaje, że relacje z byłym kapitanem Manchesteru United wciąż są dalekie od przyjacielskich. Podczas sesji Q&A w Nowym Jorku, Shearer otwarcie przyznał: „Nigdy nie mieliśmy dobrych relacji. Po prostu nie lubiliśmy się na boisku, ale nie mam z tym problemu – rywale nie muszą się lubić”.
Co ciekawe, w rolę mediatorów wcielili się wspólni znajomi – Ian Wright oraz Micah Richards. Obaj eksperci telewizyjni, pracujący z oboma panami, starają się przekonać Shearera, że poza kamerami Keane jest zupełnie innym człowiekiem. Jak zauważa Shearer, ich historia mogła wyglądać zupełnie inaczej. W 1996 roku napastnik był o krok od przenosin na Old Trafford, co uczyniłoby z niego kolegę klubowego Irlandczyka. Ostatecznie, po dramatycznych negocjacjach na lotnisku, Shearer wybrał powrót do Newcastle, co na zawsze przypieczętowało status ich relacji jako boiskowej wrogości.
Legendarny snajper odniósł się również do szans Anglii na nadchodzącym mundialu. Zdaniem Shearera, mimo obecności Harry’ego Kane’a, głębia składu „Synów Albionu” może okazać się niewystarczająca do zdobycia trofeum. „Jeśli Harry nie będzie strzelał, możemy przeżyć duże rozczarowanie. Uważam, że to Francja sięgnie po tytuł” – podsumował bez ogródek były kapitan reprezentacji Anglii. Mimo upływu lat, Shearer pozostaje bezkompromisowy zarówno w ocenie swoich dawnych rywali, jak i kondycji współczesnej kadry narodowej.



