
Ancelotti mówi „nie” ojczyźnie. Wybrał lojalność wobec Brazylii
Carlo Ancelotti rozwiał wszelkie wątpliwości dotyczące swojej przyszłości. 67-letni szkoleniowiec oficjalnie potwierdził, że odrzucił propozycję objęcia sterów reprezentacji Włoch, wybierając kontynuację projektu w Brazylii. Choć oferta pracy z kadrą narodową własnego kraju mogła wydawać się dla legendarnego trenera sentymentalnym powrotem do korzeni – zwłaszcza po tym, jak w latach 1992–1995 pełnił funkcję asystenta Arrigo Sacchiego – Włoch pozostał niewzruszony.
Kulisy negocjacji ujawnił Paolo Maldini, dyrektor techniczny włoskiej federacji (FIGC), który przyznał, że Ancelotti oraz Pep Guardiola byli głównymi kandydatami do przejęcia „Azzurrich”. Po fiasku rozmów, które doprowadziło do dymisji Maldiniego, na stanowisku selekcjonera ostatecznie zatrudniono Roberto Manciniego.
Sam Ancelotti w rozmowie z ESPN podkreślił, że jego decyzja nie wynika z kwestii finansowych czy kontraktowych. „Moje zobowiązanie wobec brazylijskiej federacji (CBF) jest priorytetem. Ten kraj przyjął mnie niezwykle ciepło i uważam za sprawiedliwe, by pozostać w miejscu, które dało mi tak ogromne zaufanie” – argumentował trener.
Decyzja ta kończy wszelkie spekulacje na kolejne lata. Ancelotti podpisał z CBF przedłużenie kontraktu, które wiąże go z „Canarinhos” aż do czerwca 2030 roku. Przed utytułowanym szkoleniowcem stoi teraz kluczowe zadanie: przeprowadzenie reprezentacji Brazylii przez okres transformacji po erze Neymara. Jego długofalowy plan obejmuje eliminacje do mundialu, Copa America 2028 oraz budowę zespołu na mistrzostwa świata w 2030 roku. Dla kibiców w Brazylii to jasny sygnał – Ancelotti w pełni utożsamia się z projektem, który ma przywrócić „Selecao” na szczyt światowego futbolu.



