
Bayern nie zamyka drzwi przed Haalandem. „Zobaczymy”
Prezes Bayernu Monachium Herbert Hainer nie wykluczył, że klub w przyszłości spróbuje sprowadzić Erlinga Haalanda z Manchesteru City. Podkreślił jednak, że obecnie mistrzowie Niemiec dysponują bardzo mocnym atakiem, a sytuacja może zmienić się w kolejnych latach, gdy zacznie się planowanie następstwa Harry’ego Kane’a.
– Z Kane’em, Michaelem Olise’em, Luisem Díazem i pozostałymi zawodnikami mamy znakomitą linię ataku. W ubiegłym sezonie strzeliliśmy ponad 120 goli, więc uważam, że jesteśmy w ofensywie bardzo dobrze zabezpieczeni – powiedział Hainer w rozmowie z „Bildem”.
Zapytany o Haalanda jako potencjalnego następcę Kane’a, prezes Bayernu nie zamknął tematu. – Kiedy za kilka lat będziemy rozmawiać o przyszłości, sytuacja będzie inna. Zobaczymy – stwierdził 72-latek.
Zainteresowanie norweskim napastnikiem może podsycać sytuacja Manchesteru City. Niezależna komisja uznała klub za winny poważnych naruszeń finansowych oraz braku współpracy z Premier League w latach 2009–2018. Wśród możliwych konsekwencji wskazywana jest degradacja, choć sprawa nie przesądza o takim rozstrzygnięciu.
Haaland ma kontrakt z City do czerwca 2034 roku. Sezon rozpoczął w świetnej formie: w pierwszych ośmiu występach zdobył osiem bramek. Z kolei umowa Kane’a obowiązuje do 2027 roku, dlatego spekulacje o przyszłości ataku Bayernu mogą powracać.



