
„Koszmar dla obrońców”. Doku odmienił mecz City na Anfield
Jeremy Doku wszedł na boisko z ławki i pomógł Manchesterowi City rozbić Liverpool 3:0 na Anfield. Belgijski skrzydłowy odmienił losy wyrównanego spotkania, a jego występ zachwycił byłego reprezentanta Belgii Toby’ego Alderweirelda.
Przez niemal godzinę żadna z drużyn nie potrafiła przejąć kontroli. Przełom nastąpił w 56. minucie, gdy Doku zastąpił Ilimana Ndiaye. Belg natychmiast ruszył do ataku lewą stroną i sprawił problemy Ronaldowi Araujo. Sześć minut po wejściu popędził z kontrą, którą Ryan Gravenberch zatrzymał faulem. Pomocnik Liverpoolu obejrzał drugą żółtą kartkę i osłabił swój zespół.
– Trener powiedział mi tylko, na jakiej pozycji mam grać. Kiedy siedzisz na ławce, szukasz sposobu, by wpłynąć na mecz. I właśnie to zrobiłem – wyjaśnił Doku.
Po uzyskaniu przewagi liczebnej City przypieczętowało zwycięstwo. Rykoszet po strzale Belga umożliwił Erlingowi Haalandowi otwarcie wyniku, a chwilę później sam Doku podwyższył prowadzenie efektownym uderzeniem. Zainicjował także akcję, po której Rayan Cherki ustalił rezultat na 3:0.
Alderweireld podkreślił, że obrońcy mają z Doku wyjątkowo trudne zadanie: skrzydłowy potrafi zarówno zejść do środka, jak i zaatakować bokiem, a jego przyspieszenie robi wrażenie. Dla 24-latka był to udany powrót po problemach z łydką. City zachowało komplet zwycięstw w lidze, natomiast Liverpool musi szybko wyciągnąć wnioski z bolesnej porażki u siebie.



