
Czy 116 milionów funtów to nie za dużo? Dietmar Hamann ocenia transfer Elliota Andersona do Manchesteru City
Transfer Elliota Andersona do Manchesteru City za rekordowe 116 milionów funtów wzbudził ogromne kontrowersje w świecie futbolu. Choć 23-letni reprezentant Anglii przestał już być najdroższym brytyjskim piłkarzem w historii – wyprzedził go Morgan Rogers – presja na wychowanku z północno-wschodniej Anglii pozostaje gigantyczna. W zespole „Obywateli”, prowadzonym obecnie przez Enzo Marescę, każdy występ pomocnika będzie analizowany pod lupą.
Kluczowym wyzwaniem dla Andersona jest wejście w buty Rodriego, którego odejście stworzyło w środku pola wyrwę trudną do załatania. To właśnie zadanie „zastąpienia” zdobywcy Złotej Piłki stało się głównym punktem dyskusji. Dietmar Hamann, były pomocnik City, w rozmowie z GOAL przyznaje, że kwota transferu jest dla niego nieadekwatna, choć dostrzega mechanizmy rynkowe: „To kwestia popytu i podaży. Jeśli kilka klubów chce zawodnika, cena rośnie. Jesteśmy w punkcie, w którym trudno odnosić się do zdrowego rozsądku w kwestii sum transferowych”.
Hamann podkreśla, że rola Rodriego wykraczała poza samą grę w piłkę – to było zarządzanie tempem i organizacja całej formacji. Anderson, który w Nottingham Forest i reprezentacji Anglii pokazywał się z dobrej strony, musi teraz udowodnić, że potrafi utrzymać ten poziom w Manchesterze. „Jeśli zbliży się do poziomu, który Rodri prezentował przez ostatnie lata, to pewnie te pieniądze będą dobrze wydane” – podsumował Niemiec. Przed Andersonem trudny sprawdzian, ale początek sezonu 2026-27 w wykonaniu City, z kompletem punktów po meczach z Bournemouth i Crystal Palace, sugeruje, że zespół szybko adaptuje się do zmian.



