
Dramat Egiptu i łzy Mohameda Salaha. Wielki powrót Argentyny wyrzucił „Faraonów” za burtę
To był wieczór, który miał przejść do historii egipskiego futbolu, a zakończył się bolesnym rozczarowaniem. Reprezentacja Egiptu była o krok od wyeliminowania mistrzów świata, Argentyny, jednak w końcówce spotkania w Atlancie wypuściła z rąk dwubramkowe prowadzenie, przegrywając ostatecznie 2:3. Po końcowym gwizdku francuskiego arbitra, Francois Letexiera, obraz rozpaczy na twarzach zawodników był poruszający.
Przez 79 minut „Faraonowie” kontrolowali sytuację, marząc o pierwszym w historii awansie do ćwierćfinału. Wszystko zmieniło trafienie Cristiana Romero, po którym nastąpiła lawina – wyrównał Lionel Messi, a w doliczonym czasie gry decydującego gola zdobył Enzo Fernandez. Mimo porażki, po powrocie do hotelu zespół powitały tłumy kibiców. Widocznie poruszony Mohamed Salah wraz z kolegami podziękowali fanom za wsparcie, choć atmosfera w obozie Egipcjan pozostawała napięta.
Selekcjoner Hossam Hassan nie gryzł się w język, ostro krytykując pracę sędziów i system VAR. „Nie widzieliśmy szacunku ani fair play” – grzmiał szkoleniowiec, wskazując na anulowaną bramkę dla Egiptu oraz zignorowany rzut karny po faulu na jednym z jego piłkarzy. Hassan otwarcie pytał o sens sprawiedliwości w sporcie, czując się skrzywdzonym przez decyzje arbitrów.
Porażka ta rodzi pytania o przyszłość Mohameda Salaha w kadrze narodowej. Gwiazdor Liverpoolu, który w turnieju zdobył tylko jedną bramkę, za cztery lata będzie miał 38 lat. Choć w meczu z Argentyną pokazał klasę, wielu ekspertów zastanawia się, czy to był jego ostatni mundial w roli lidera „Faraonów”.



