
Era Artety dopiero się zaczyna? Były gwiazdor Arsenalu wierzy w detronizację legendy
Czy Mikel Arteta jest w stanie przyćmić osiągnięcia legendarnego Arsene'a Wengera i na stałe zapisać się w historii Arsenalu jako trener, który zbuduje w północnym Londynie nową dynastię? O takie wyzwanie pokusił się Stefan Schwarz, były pomocnik „Kanonierów”, który w rozmowie z GOAL sugeruje, że po przełamaniu bariery pierwszego tytułu, apetyty na Emirates Stadium będą tylko rosły.
Przez ostatnie trzy sezony Arsenal ocierał się o mistrzostwo, kończąc rozgrywki tuż za plecami lidera. Zdaniem Schwarza, to bolesne doświadczenie ostatecznie zahartowało drużynę. „Najtrudniejszy jest zawsze ten pierwszy tytuł. Teraz zawodnicy wiedzą, że są w stanie wygrywać, co buduje ogromną pewność siebie i odporność psychiczną. Mistrzostwo wygrywa się nie tylko w wielkich meczach, ale przede wszystkim w tych, w których trzeba cierpieć i mimo słabszej dyspozycji dowieźć wynik” – zauważa Szwed.
Arteta, który prowadzi zespół od sześciu lat, staje przed szansą przebicia dorobku trzech mistrzostw Anglii wywalczonych przez Wengera. Obecna kadra, z liderami pokroju Declana Rice’a, Bukayo Saki czy Gabriela Magalhaesa, wydaje się idealnie skrojona do dominacji w Premier League. Hiszpan podkreśla jednak, że w tym zawodzie nie ma miejsca na sentymenty, a prawo do pracy trzeba „zarabiać każdego dnia”.
Klub nie zamierza ryzykować rozpadu zwycięskiego kolektywu – trwają już rozmowy w sprawie przedłużenia wygasającego w 2027 roku kontraktu menedżera. Przed „Kanonierami” nowy sezon, który zainaugurują starciem o Tarczę Wspólnoty z Manchesterem City, a następnie ligowym meczem z Coventry. Jeśli Arteta utrzyma obecny impet, Arsenal może wkrótce przestać być tylko pretendentem, a stać się nową potęgą europejskiego futbolu.



