
Fiasko transferu do Chelsea: Lamine Camara przerywa milczenie po dramatycznym finale okienka
Lamine Camara w końcu zabrał głos w sprawie swojego niedoszłego transferu do Chelsea, który był jednym z najbardziej chaotycznych wątków ostatniego dnia letniego okna transferowego. Pomocnik AS Monaco miał zastąpić na Stamford Bridge Enzo Fernandeza, sprzedanego do Manchesteru City za rekordowe 120 mln funtów. Mimo wypracowanego porozumienia między klubami opiewającego na 55 mln euro, transakcja upadła w ostatnich godzinach okna. Powodem był nieudany transfer Folarina Baloguna do Evertonu, co zmusiło Monaco do wycofania się z umowy.
Podczas konferencji prasowej przed meczem ze Strasbourgiem, Camara podkreślił, że stara się patrzeć w przyszłość, mimo ogromnego zamieszania. „To był gorączkowy moment, ale jako profesjonalista muszę skupić się na teraźniejszości. Jeśli kolejna szansa nie nadejdzie, będzie to oznaczało, że nie pracowałem wystarczająco ciężko” – przyznał Senegalczyk, dodając, że w odzyskaniu koncentracji pomógł mu kolega z drużyny, Denis Zakaria.
Sytuację zdecydowanie ostrzej skomentował agent zawodnika, Diomansy Kamara. Na Instagramie zarzucił klubom przedmiotowe traktowanie piłkarzy, zwłaszcza tych z Afryki. „Musimy wyjść z logiki, w której afrykański zawodnik jest tylko towarem. Za każdym kontraktem stoi człowiek, jego marzenia i wybory życiowe” – napisał menedżer, domagając się większego szacunku dla ambicji graczy.
Obecnie Camara musi skupić się na odbudowaniu formy w barwach Monaco, podczas gdy Chelsea – pod wodzą Xabiego Alonso – będzie musiała radzić sobie bez bezpośredniego następcy Fernandeza. Niewykluczone, że „The Blues” wrócą do tematu pozyskania Senegalczyka już w styczniu.



